1. Kuzynka, moje panny i złote łany…


    Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor

    ... wtedy nie pisnęłam słówkiem, że to ty zarzygałeś chodnik i okno na parterze, bo wiał wiatr, tylko z rana wzięłam się za sprzątanie.
    
    I tu mnie miała. Ten argument był nie do zbicia.
    
    – No dobrze – poddałem się. – Niech ci będzie, ale jutro.
    
    – Dlaczego jutro, nie wytrzymam do jutra – jęknęła.
    
    – Wytrzymasz – zapewniłem. – Musimy już wracać, zanim dziadkowie zaczną nas szukać. Poza tym, jutro będziesz o jeden dzień starsza. Będę miał mniejsze wyrzuty sumienia.
    
    Miałem nadzieję, chociaż nikłą, że do jutra zapomni i nie będę musiał wkraczać na ten grząski teren.
    
    – Dobrze. – Zgodziła się, ciężko wzdychając, widząc, że nic więcej dzisiaj nie zwojuje.
    
    Zaraz jak wstaliśmy, powiedziałem:
    
    – Idź blisko za mną – i ruszyłem w drogę do domu, przydeptując lekko zboże przed sobą. Nie chciałem, aby znów przytrafiło się jej coś dziwnego.
    
    Ciekawe – pomyślałem po drodze – ilekroć kuzynka wspominała o moich dziewczynach, zawsze używała określenia „panna” czy też „twoje panny”.
    
    Następnego dnia po śniadaniu dziadek tradycyjnie zapytał, co zamierzamy robić. Endżi jakby tylko na to czekała, bo nawet bez ułamka sekundy zwłoki wypaliła:
    
    – Idziemy z Olim na spacer do lasku. Może nawet trochę się poopalam!
    
    Zaraz potem wyszczerzyła ząbki w moim kierunku. Nie było już wątpliwości, dlaczego kuzynce tak śpieszy się na spacer. Moja nikła nadzieja, że jakimś cudem zdołam się wywinąć z wczorajszej obietnicy legła w gruzach w jednej chwili. Co jak co, ale pamięć kuzynka miała ...
    ... doskonałą. Byłem zły na siebie. Jedno nieostrożne słowo i masz! Co mnie podkusiło, aby rozpocząć ten temat?
    
    – Dobrze dzieci, bawcie się. Później, jak dorośniecie, nie będzie tyle okazji do uciech...
    
    – Oj, daj spokój. – Babcia machnęła ręką, wpadając w słowo dziadkowi, a do nas z uśmiechem zrozumienia rzekła: – Biegnijcie, zanim dziadek na dobre się rozgada.
    
    Tuż przy wyjściu Endżi gwałtownie się zatrzymała.
    
    – Czekaj! Nie mogę tak iść. Muszę się przebrać – zawołała.
    
    Spojrzałem na nią. Biała bluzeczka i czerwona minispódniczka. Fakt, w tym stroju przypominała trochę flagę narodową, ale czy to źle?
    
    – Dobrze wyglądasz, możesz tak iść – powiedziałem. Jednak Endżi nie o to chodziło.
    
    – O nieee. Dostałam nauczkę. Wystarczy, że raz wczoraj się wygłupiłam – powiedziała z przekonaniem, po czym odwróciła się na pięcie i pobiegła do swojego pokoju. – Zaraz wracam! – zdążyła jeszcze z oddali zawołać.
    
    Rzeczywiście uwinęła się szybko. Czerwoną spódniczkę zastąpiły szarobrązowe dość luźne, krótkie spodenki z kieszonkami. Brakuje tylko pasa z narzędziami – tak jakoś mi się wówczas skojarzyło. Dziwne. W tych spodenkach wydała mi się bardziej seksowna. Może dlatego, że teraz wyglądała odrobinę doroślej, mniej dziecinnie, niż wcześniej w spódniczce.
    
    – Idziemy – rzuciła krótko i łapiąc mnie za rękę, pociągnęła w kierunku furtki.
    
    Zgodnie z przewidywaniem, robiąc tajemnicze miny, zaprowadziła mnie prosto w zboże, w miejsce wczoraj przez nas wygniecione.
    
    – Jesteśmy! – ...
«12...111213...42»