1. Kuzynka, moje panny i złote łany…


    Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor

    ... to jeszcze dałoby się wszystko naprawić« – szturchnęła mnie w bok.
    
    – I co? I co? – dopytywała się Endżi.
    
    – No... to była ta, która się opierała o ścianę – powiedziałem, milknąc.
    
    – Cały czas słucham – przypomniała mi po dłuższej przerwie kuzynka.
    
    – Zgodziłem się. Aneta leciała na mnie, a w końcu dla mnie wtedy to był też łakomy kąsek...
    
    – Łakomy kąsek... – burknęła Endżi jakby niezadowolona z określenia.
    
    – No tak, starsza, znacznie starsza dziewczyna...
    
    – Dobrze, dobrze, już rozumiem, mów dalej – rzuciła pośpiesznie Endżi.
    
    – I Dominika umówiła się z Anetą na pewne popołudnie, ale nie zamierzała być. Wychodząc wcześniej, zabrała ze sobą pozostałe siostry, tak że zostałem w domu tylko ja i mama na parterze, a wiesz, że mam pokój na piętrze.
    
    – »My wychodzimy, reszta zależy od ciebie« – na odchodne tylko rzuciła Dominika, a pozostałe siostry jedynie spoglądały na mnie z dziwnym uśmieszkiem, rzucając między sobą porozumiewawcze spojrzenia.
    
    – Biedaczka, wpadła w twoje sidła i nic nie mogła na to poradzić, musiała ci dać – zachichotała kuzynka.
    
    – No raczej chciała, niż musiała – sprostowałem. – Nie wydawała się zmartwiona brakiem Dominiki. Na początku była taka tam gadka-szmatka, czymś tam ją poczęstowałem, ale potem... – przerwałem, zastanawiając się, co dalej powiedzieć.
    
    – Nadal słucham – zaraz przypomniała mi kuzynka.
    
    Co mogłem zrobić, skoro nadal słuchała? Musiałem kontynuować. Jedynie westchnąłem, zanim rozpocząłem ciąg dalszy.
    
    – No ...
    ... wiesz, siedzieliśmy blisko siebie, a Aneta miała na sobie króciutkie spodenki, co w połączeniu z gołymi, lekko rozchylonymi udami, akurat tak, aby zmieściła się tam moja dłoń, działało niesamowicie podniecająco na wyobraźnię. Zrobiło się ciepło, gorąco, a nawet bardzo gorąco, coś nas do siebie przyciągało coraz mocniej, nasze twarze zbliżały się, aż zrobiło się wręcz duszno… wtedy objąłem ją wpół i zacząłem całować – w tym momencie ściszyłem głos – nie opierała się, ochoczo rozchyliła usta. Zaraz potem położyłem dłoń na jej udzie i powoli zacząłem przesuwać…
    
    – Wiem w którą stronę – zachichotała Endżi.
    
    – Właśnie, dokładnie w tę stronę. Byłem już blisko, bardzo blisko, gdy...
    
    – Jak blisko? – nagle mi przerwała.
    
    – No moja ręka była już jakieś pół centymetra, może mniej, od cipki...
    
    – O jej-ciu!
    
    – A żebyś wiedziała! I wtedy Aneta nagle mi się wyrwała. Gwałtownie wstała i odskoczyła ode mnie. Trzeba przyznać, że zwinna była z niej bestyjka, nie łatwo było ją złapać. Za każdym razem, gdy próbowałem ją obłapić, odskakiwała w porę lub zaraz się wyrywała i śmiejąc się, że mi się nie udaje, uciekała, a ja musiałem ją ganiać po całym pokoju.
    
    – Mnie jeszcze nikt nie obłapiał... – westchnęła moja słuchaczka.
    
    – Nikt? – zdziwiłem się.
    
    – No nie tak – westchnęła smutno.
    
    – W pewnym momencie zagoniłem ją w pobliże drzwi. Aby nie dać się złapać, Aneta wyskoczyła z pokoju na korytarz przez otwarte drzwi. I tu ją miałem! Za nią była ściana i już nie miała gdzie uciec. ...
«12...212223...42»