-
Kuzynka, moje panny i złote łany…
Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor
... śmiechem, wpadając mi w słowo i przerywając myśl. Na jej twarzy odmalował się wyraz zadowolenia wywołany, wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka, tym, iż zdołała mnie oszukać. Ja jednak odniosłem niejasne wrażenie, że Andżelika nie miałaby nic przeciwko temu, abym jeszcze raz przetrzepał jej tyłeczek. Usiadła z powrotem na ziemi, otrzepała stopy, po czym naciągnęła na nie skarpetki i buty, solidnie zawiązując sznurówki, odrobinę wysuwając język przy tej czynności. Potem wstała, a właściwie podskoczyła, jakby miała nogi na sprężynach. – Już jestem gotowa. Możemy iść – zakomunikowała. Zanim powróciliśmy do domu na obiad, zrobiliśmy jeszcze rundkę po lesie, łypiąc na siebie i z rzadka rozmawiając, a Endżi jak zwykle nie wytrzymała, aby swoim zwyczajem, chociaż na chwilę, nie złapać mnie za rękę. Następnego dnia przy śniadaniu kuzynka wierciła się, nie mogąc doczekać momentu, w którym ponownie znajdziemy się w naszym ukryciu wśród złotych łanów zbóż. Pogoda była gorsza niż ostatnio, chmurzyło się, ale jeszcze nadawała się do opalania, dlatego Endżi, jak to dziewczyna, szybko zrzuciła ciuszki, prezentując się w kostiumie w grochy. Jednak ku mojemu zdziwieniu w innym niż wczoraj. Nie tak skąpy, biały w czarne, ciemnobrązowe i jasnobrązowe wielkie grochy. Dodatkowo zarówno majteczki, jak i stanik, ściągnięty między cycuszkami, posiadały od góry czarny pasek i następny czerwony na zewnątrz. Ramiączka od stanika były czarne. – Superaśne te twoje grochy – ...
... rzuciłem. – Podobają ci się? Ja uwielbiam grochy! – odpowiedziała entuzjastycznie. – Grochy są bardzo seksowne. – Mmm... mam jeszcze w domu jeden taki kostium. Fioletowy w białe groszki. W tym miejscu – przesunęła dwoma palcami wzdłuż majteczek, tuż nad wzgórkiem łonowym – jest taki namalowany niby pasek z klamerką, biały z fioletowymi groszkami, odwrotnie niż reszta. Gdybym wiedziała – zasmuciła się – że lubisz grochy, to bym go zabrała. – A same majteczki też masz w grochy? – Podkusiło mnie, żeby zapytać. – No pewnie! Ale nie wzięłam – znów się zasmuciła. – No Oli, opowiadaj o tej małpie, ja będę teraz słuchała – przypomniała mi o obietnicy, wygodniej się moszcząc i sprawdzając kierunek Słońca, aby jak najlepiej wykorzystać te niezbyt intensywne dzisiaj promienie. – Natalia była o rok starsza ode mnie, czyli miała wtedy osiemnaście lat – zacząłem. – Była dość drobną dziewczyną, o twarzy niemalże aniołka. Szczerze mówiąc, sprawiała bardziej wrażenie szesnastolatki niż osiemnastki. Sprawiała też wrażenie trochę nieśmiałej, przynajmniej w moim towarzystwie, tak że czasami trzeba było ją naprawdę ciągnąć za język, aby się odezwała. Jak mówiła Dagmara, jest taką, która wstydzi się pierwsza zagadać do chłopaka, którego dobrze nie zna. Nie wiem, czy to nie była czasem, tylko taka gra ze strony Natalii i mojej siostry, czy rzeczywiście... Może i taka była. Chociaż wolę śmiałe dziewczyny, które wiedzą, czego chcą. – Jak ja – odezwała się dumnie kuzynka. – Zawsze wiem, ...