-
Kuzynka, moje panny i złote łany…
Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor
... w tym przypadku coś jest na rzeczy... – Po wszystkim Dagmara przyleciała do mnie, mówiąc: – »O rany, Natalia miała całą czerwoną dupę! Co jej zrobiłeś?«. Poczułem się głupio, coś bąknąłem, że może trochę za mocno ją sprałem, ale siostra machnęła tylko ręką: – »Dobrze zrobiłeś, jak była u mnie, mówiła, że jeszcze jej dobrze, nie mogła się ciebie nachwalić. Była strasznie zadowolona, chociaż ledwo mogła usiedzieć na tej swojej spranej dupie«. – Fajna historia. – Endżi się przeciągnęła. – Może ja też coś takiego przeżyję? Nie, nie, nie – zaraz szybko sobie zaprzeczyła – mnie nie można bić, ja jestem bardzo delikatna, hi, hi. Po dłuższej ciszy odezwała się ponownie: – Oli, czy ja też mam „to coś”? Jak uważasz? – Co coś? – Nie załapałem. – No mówiłeś, że Natalia miała w sobie to coś. Jak myślisz, czy ja też mam w sobie „to coś”, co przyciąga chłopaków? Odniosłem wrażenie, że podpuszcza mnie, a przynajmniej żartuje sobie, więc odpowiedziałem też żartem: – Masz nawet dwa „cosie”. – Tak? – Spojrzała zdziwiona, najwyraźniej nie łapiąc mojego żartu. Wskazałem ręką na swój tors, wykonując niewielki ruch poziomo dwoma palcami. W tym momencie kuzynka prychnęła śmiechem. – Świntuch! – powiedziała po paru chwilach, jeszcze rozbawiona. Wydawała się jednak zadowolona z mojej uwagi. Dopiero później spojrzała na mnie, jakby coś odkryła, mówiąc: – Oli, ty gapisz się na moje piersi? Ponieważ nie odzywałem się, nie chcąc przyznać się do jej odkrycia, ...
... dokończyła sama: – Nie szkodzi. Troszeczkę mooożesz, ale tylko, gdy nie widzę. – Czemu, gdy nie widzisz? – zapytałem głupio. – Bo jak nie widzę, to nie będę się wstydziła. Nie chcąc wpędzać kuzynki w jeszcze większe zakłopotanie tak niezręczną dla mnie też tematyką, rzuciłem: – Chodź, już chyba czas wracać do domu. Ledwie podniosłem się z ziemi, zaburczało mi w brzuchu. Chociaż to niemożliwe, mógłbym przysiąc, że nad okolicznymi polami unosił się zapach babcinego placka z jagodami. Rankiem następnego dnia, gdy wszedłem do kuchni, zauważyłem, że coś jest nie tak. Było stanowczo za cicho i za spokojnie. – A gdzie Andżelika? – zapytałem babci. – Pewnie jeszcze śpi, obudź ją, bo zaraz śniadanie – odrzekła babcia. Poszedłem do pokoju Andżeli. Rzeczywiście smacznie sobie spała, zwinięta niemal w kłębek, z kołdrą pod brodą. Nachyliłem się i pocałowałem ją w policzek. Otworzyła oczy i zobaczywszy mnie, zaraz uroczo mruknęła, a jej twarz natychmiast rozpromienił uśmiech. – Oli, to ty – powiedziała z zadowoleniem, po czym przeciągnęła się, dodając jeszcze zaspanym głosem: – Jak dobrze mi się spało. Przysiadłem na brzegu łóżka. – O mało co nie przegapiłaś śniadania. – Tak długo spałam? – zdziwiła się – Ale to było przyjemne przebudzenie – mruknęła, wzdychając zadowolona i zaraz jakby sobie przypominając, dodała, jak mi się wydało, z lekkim wyrzutem w głosie: – Te swoje panny też tak budzisz? – Tylko ciebie. – Na twarzy Endżi pojawił się szeroki ...