-
Kuzynka, moje panny i złote łany…
Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor
... uśmiech wraz z rzędem białych ząbków, równocześnie jej oczy jeszcze bardziej zalśniły. – No wyskakuj z łóżka, bo naprawdę ominie cię śniadanie. Kuzynka jednak tylko patrzyła na mnie, a ja na nią. Trwało to dobrą chwilę. – No szybciutko. Wyskakuj, na co czekasz – pogoniłem ją. – Ale ja nie mam nic na sobie – odpowiedziała. – Przecież widzę, że masz koszulkę – zdziwiłem się. – No tak, ale niżej nic nie mam – zmieszała się odrobinę. – To co? – No weź Oli, wstydzę się. – Tym razem rzeczywiście z wyraźnym wstydem w głosie to powiedziała, lekko odpychając mnie ręką, abym się ruszył. Podniosłem się z łóżka z myślą o opuszczeniu pokoju, gdy jej głos powstrzymał mnie. – Daj mi jeszcze raz takiego buziaka – zażądała. Nachyliłem się i cmoknąłem Endżi w policzek. – Dzięki – rzuciła krótko, zadowolona. Zaraz potem wyszedłem z pokoju, zostawiając rozpromienioną dziewczynę samą. Dziś od rana Słońce nie dopisywało. Było jakieś blade i coraz chowało się za jakąś chmurą. Mnie wystarczało, ale sądząc po niezadowolonej minie Endżi i jej uwagach na ten temat, z pewnością było go dla niej za mało. Mimo to po pewnym wahaniu doszła do wniosku, że bez dyskusji idziemy w zboże. Po drodze jednak zdołałem ją namówić na spacer po lesie, a potem ewentualnie zboże, jeśli Słońce nie schowa się całkiem. Ruszyliśmy w stronę lasu. Wchodząc, objąłem kuzynkę wpół. Mruknęła zadowolona, by po paru sekundach spojrzawszy na mnie powiedzieć: – Lubię, jak tak mnie obejmujesz, ...
... wtedy... Spojrzałem na nią. Zdziwiłem się, bo w tym samym momencie Endżi spuściła oczy, nieznacznie się rumieniąc. Zaintrygowało mnie jej nietypowe zachowanie i czemu tak nagle urwała. – Co wtedy? – Nic – mruknęła. – Jak to nic? – Nie powiem – ponownie mruknęła. – Dokończ, jak zaczęłaś. – Oj weź Oli, przestań. I tak nie powiem – rzuciła zniecierpliwiona. – Opowiedz coś jeszcze. Tak fajnie opowiadasz – zmieniła temat. Nie zamierzałem naciskać. Szliśmy leśną ścieżką wśród drzew i coś mi to przypomniało. – Rozglądaj się uważnie – cicho, tajemniczym głosem odezwałem się, teatralnie rozglądając – może dojrzysz gdzieś między drzewami Kirę. – Kirę? – zdziwiła się. – Nie słyszałaś tej legendy o dziewczynie imieniem Kira? – Nie. – Spojrzała na mnie tyleż zdziwiona, co zaintrygowana. – Mogę ci opowiedzieć. Mnie opowiedział dziadek, gdy miałem dziesięć lat. – No pewnie, mów! – Opowiem ci ją tak, jak opowiadał mi kiedyś dziadek. – Och! To muszę szybko szukać męża – zachichotała Endżi. – Słuchaj dalej. – Widzę, że wiesz, co to znaczy „wychędożyć” – zwróciłem się do kuzynki, gdyż zachichotała, w chwili, gdy w opowieści padło to słowo. – Ja wtedy nie wiedziałem. Zapytałem: „dziadku, a co to znaczy wychędożyć?”. Dziadek spojrzał na mnie tajemniczo, pyknął fajeczkę i powiedział z nadal tajemniczą miną: „będziesz starszy, to zrozumiesz”. Dziadku, zapytałem, a ty widziałeś tę Kirę? „Tak i to dwa razy” – odrzekł wtedy dziadek, zachowując cały ...