1. Kuzynka, moje panny i złote łany…


    Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor

    ... tak...« – wypowiedziała te słowa z naganą w głosie. Prawda, że to śmieszne? Zarumieniła się mocno przy tym, ale widziałem, że tak naprawdę sprawiło jej to przyjemność i gdyby nie chęć zachowania pozorów, nie miałaby nic przeciwko temu.
    
    Przez następne dni poczynałem sobie coraz śmielej, a dziewczyna pozwalała mi na coraz więcej... Nie tylko nauczyłem ją całować się z języczkiem, ale też mogłem dotykać jej piersi przez ową sukienkę. Szóstego dnia spróbowałem unieść tę jej sukienkę, aby dostać się... hm...
    
    – Do cipki, chłopaki tylko o tym myślą – domyślnie dokończyła za mnie Endżi.
    
    – Właśnie...
    
    – Co chłopaki w tym widzą – mruknęła kokieteryjnie.
    
    – Bo to przyjemne...
    
    – Niby tak... – przytaknęła mi półgębkiem kuzynka, równocześnie lekko wzruszając ramionami – ale są też inne fajne rzeczy – dopowiedziała.
    
    – Niestety pozwoliła mi tylko podciągnąć do kolan – kontynuowałem opowieść. – Spróbowałem z innej beczki. Przesunąłem dłoń po jej brzuchu niżej, niżej, coraz niżej, jeszcze niżej... – niemal bezgłośnie szepnąłem to ostatnie.
    
    – I co? – Endżi spojrzała na mnie, nie mogąc wytrzymać napięcia.
    
    – Doszedłem do wzgórka łonowego, jeszcze niżej... i wtedy Kira odskoczyła przestraszona.
    
    – »Przepraszam« – powiedziałem.
    
    – »To ja przepraszam« – rzuciła zmieszana. – »tylko chyba nie powinniśmy... Nie godzi się... i to było takie... takie... dziwne«.
    
    – »Ale przyjemne« – dokończyłem, nie mniej zdziwiony, tylko że jej słowami.
    
    Kira nic nie odpowiedziała, za ...
    ... to mocno się zarumieniła. Nie chciałem dalej jej zawstydzać, więc tego dnia poprzestałem na dalszym jej zdobywaniu. Ciekawe, że często się rumieniła.
    
    Następnego dnia niby wszystko było normalnie, rozmawialiśmy ze sobą, w międzyczasie całując, ale Kira wydawała się niespokojna. Po namowach powiedziała, że czuje, że coś się może wydarzyć, ale zupełnie nie wie co. Zapytałem tylko, czy miałoby być to coś złego. Odpowiedziała, że nie wie, co to miałoby być, ale, że coś się na pewno wydarzy i nie złego, raczej dziwnego, może trochę smutnego. Nie potrafiła tego sprecyzować. Czuła tylko jakiś niepokój jak przed czymś nowym, nieznanym. Przyznam się, że ten jej niepokój jakoś tak i mnie trochę się udzielił, może dlatego, że w tej samej chwili poczułem na skórze chłodny powiew wiatru. Po jakiś dwóch godzinach usiedliśmy na skraju lasu, tam po drugiej stronie. Zacząłem całować Kirę, pieścić i znowu spróbowałem wsunąć rękę pod suknię...
    
    – Jejku, ale z ciebie świntuch, żeby tak dobierać się do nieśmiałej dziewczyny – przerwała mi z naganą w głosie Endżi, dając kuksańca przy okazji.
    
    – Najpierw położyłem rękę na jej kostce i przesuwałem powoli, bardzo powoli nie chcąc jej spłoszyć. Gdy dotarłem do połowy uda, szybko przycisnęła moją dłoń swoją, nie pozwalając mi na więcej. Spojrzałem na jej twarz. Natychmiast gwałtownie spuściła oczy. Siedzieliśmy tak bez ruchu dobrą chwilę, gdy Kira głęboko westchnęła i spojrzała mi tym razem pewnie, zdecydowanie, jak nigdy jej się nie zdarzało, ...
«12...333435...42»