-
Kuzynka, moje panny i złote łany…
Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor
... prosto w oczy. Zobaczyłem w nich niezwykły żar namiętności i jeszcze coś... – Co Oli, mów! – zawołała impulsywnie kuzynka, przerywając ciszę. – Przyzwolenie na coś więcej, na coś, czego do tej pory jeszcze nie robiliśmy. Niedługo potem położyła się na plecach, spokojnie oczekując tego, co miało nastąpić. Był to jednak spokój pozorny, gdyż ciało Kiry zdawało się drżeć, przyznam się, że moje również, a zaraz potem zawładnął nami niespotykany wir namiętności. Całując jej usta i twarz, wsunąłem rękę tak głęboko, że dotknąłem jej łona. Nagiego i wilgotnego łona. Namiętność sięgnęła zenitu, a nawet przekroczyła go. Podciągnąłem suknię wysoko, mocno i gwałtownie, wywołując tym kolejne westchnienie dziewczyny, ujawniając jej szparkę wraz z trójkątem niezbyt gęstych, za to niezwykle seksownych, czarnych, dziewczęcych włosów łonowych. – W tym momencie Endżi zakryła dłonią usta, może z wrażenia, a może by nie roześmiać się z mojego opisu. – Wtedy Kira szerzej rozchyliła nogi. Dłużej nie mogłem czekać. Zsunąłem spodnie, położyłem się na niej i ostrożnie zacząłem zagłębiać się w jej otworku, który stawiał niewielki opór. – Bardzo ją zabolało, gdy jej włożyłeś? – syknęła Endżi w taki sposób, jakby to ona była właśnie rozdziewiczana. – Skąd wiesz, że była dziewicą? – No nie wiem... a nie była? – Była. Tylko cicho jęknęła, a przez twarz przemknął niewielki grymas bólu, gdy to się stało. Zacząłem przesuwać się zrazu wolno i delikatnie, potem szybciej i mocniej w jej... ...
... rurce... – W pochwie, głupi – zachichotała Endżi. – Kira tylko wzdychała, czasami cicho pojękując, aż nagle znieruchomiała, powstrzymując mnie na trochę, wydając z siebie dłuży, ale nadal cichy jęk, po czym szepnęła „jeszcze”. Wznowiłem akcję. Tym razem Kira już wyłącznie pojękiwała i to znacznie głośniej. W pewnym momencie wytrysnąłem w jej pochwie. Wtedy Kira tylko westchnęła głośno „och” i zaraz potem przytuliła mnie mocno do siebie. Gdy jej uścisk zelżał, położyłem się obok na plecach. Kira zaraz przylgnęła do mnie. Obejmując ramieniem, szepnęła: – »Kocham cię, bardzo«. – O rany! – wypsnęło się kuzynce. – Leżeliśmy tak dość długo. Chciałem się upewnić, więc zapytałem: – »Jutro też przyjdziesz?«. – »Tak« – odpowiedziała uśmiechnięta, patrząc mi prosto w oczy, już bez wstydu – »przyjdę na pewno, muszę« – i pocałowała mnie, pierwszy raz z własnej inicjatywy. – I co było dalej? – zapytała podekscytowanym głosem nieletnia kuzynka, gdyż ponownie zapadła cisza. – Ano nic. Następnego dnia nie pojawiła się i następnego, i następnego... – wzruszyłem ramionami. – Jejku... – zmartwiła się Endżi. – I więcej już jej nie zobaczyłem – tym razem ja smutno westchnąłem. – Bardzo mi jej brakowało, nawet po powrocie do domu, przez parę miesięcy. – Szkoda. – Westchnęła. – Piękna historia. Też bym chciała coś takiego przeżyć... Z każdą minutą mojej opowieści, pogoda się poprawiała, aż w końcu, gdy ją skończyłem, okazało się, że Słoneczko pokonało chmury, ...