-
Kuzynka, moje panny i złote łany…
Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor
... przynajmniej większość. – O! Idziemy się opalać – zawołała Endżi, orientując się nagle w sytuacji pogodowej, po czym pociągnęła mnie w kierunku znanego miejsca w środku pola zboża. – Oli, jak myślisz, to naprawdę była ta Kira? I wróciła do siebie? To byłoby piękne... – powiedziała, szykując się do opalania. Spojrzałem na Endżi z politowaniem, przekrzywiając głowę. – No tak, głupia jestem – zreflektowała się kuzynka – przecież to niemożliwe... ale... ale w takim razie kim była ta dziewczyna? – zapytała, ściągając szorty i ukazując majteczki, tym razem w jednolitym zielonym kolorze. – Sam przez moment pomyślałem, że była to ta Kira z legendy. A kim była? Nie mam pojęcia. Jedyne, co mi wydaje się sensowne, to że tak jak my przyjechała na wakacje do kogoś z tej wsi cztery kilometry od nas. Tu w okolicy wszyscy znają tę legendę więc pewnie ona też. A że się nudziła, to widocznie postanowiła zabawić się, zagrać rolę Kiry. – Pewnie tak... tylko że chciało jej się tu przychodzić, cztery kilometry? Mnie by się nie chciało. – No też dziwne... ale wiesz co najdziwniejsze? – No? – Zaraz jak teraz przyjechaliśmy, pytałem dziadka. Ani rok temu, ani w tym roku nikt już w tym lasku nie widział Kiry. – Rzeczywiście dziwne... Ty, ona naprawdę nie miała majtek? – Naprawdę. Dawniej dziewczyny i kobiety nie nosiły majtek. – To chłopaki mieli dobrze – zachichotała. – Pewnie! – I podziwiając kuzynkę ubraną już tylko w dwie zielone szmatki zakrywające ...
... dziewczęce intymności, dodałem: – Odważna jesteś. – Ja? Dlaczego? – zdziwiła się. – Dziewczyny uważają zielony kolor z nieseksowny. – Lubię zielony. – Zaraz jednak się zaniepokoiła: – Źle wyglądam? – Nieee, doskonale ci w zielonym. Bardzo seksownie... – To dobrze – uspokoiła się zadowolona, dodając po pauzie pewnym głosem: – Tak czy inaczej ja nie zniknę – po czym szczerząc ząbki, niespodziewanie rzuciła hasło: – Turlamy się! Odturlała się i przyturlała z powrotem. Ponieważ ja się nie ruszyłem, złapała mnie rękami za bok, usiłując przewrócić. Nie miałem wyboru. Musiałem poturlać się z kuzynką. W pewnej chwili zatrzymała się gwałtownie, leżąc na plecach, a ja z rozpędu wpadłem na nią. Nie odepchnęła mnie, tylko spokojnie patrzyła z zalotnym zaciekawieniem. W pierwszym odruchu chciałem odsunąć się, ale ten jej uśmiech... te jej usta, błyszczące i zarazem zaciekawione ciepłe oczy, oddech, nieco mocniejszy niż zwykle... Na moment wysunęła koniuszek języka, dotykając nim warg i zaraz schowała z przelotnym cieniem zawstydzenia, jakby na moment straciła pewność siebie. Coś mnie podkusiło. Endżi leżała ze złączonymi nogami. Wsunąłem stopę między te jej nogi, próbując rozsunąć. Nie przeszkadzała mi. Powoli, stopniowo, coraz bardziej je rozsuwałem. Ona za to cały czas, w trakcie tej ostrożnej czynności, tylko przyglądała mi się z tym swoim zalotnym wyrazem zaciekawienia. Te niebieskie oczy wpatrzone we mnie, czerwone usta, takie zachęcające... Niespodziewanie poczułem chęć ...