-
Kuzynka, moje panny i złote łany…
Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor
... pani zamilkła. – I co pani zrobiła? – zapytałem. – Bardzo go kochałam, więc się zgodziłam. Niech będzie, co ma być, pomyślałam. Wstydziłam się nagości, ale dla mojego ukochanego byłam gotowa zrobić wszystko. Nawet oddać życie, gdyby trzeba było. Wiesz młodzieńcze? Był to najpiękniejszy wieczór w moim życiu. Pierwszy dotyk nagich ciał, niezwykłe doznania i ta błogość, gdy po wszystkim leżeliśmy przytuleni do siebie. Wtedy czułam się tak cudownie, tak bezpiecznie, jak nigdy dotąd, chyba tylko jak byłam małą dziewczynką. Nic złego nie mogło się wydarzyć, wojna została na ten krótki czas całkowicie wyparta ze świadomości. To nieopisane uczucie pamiętam do dziś. Wy młodzi nie doceniacie tego, że teraz żyjecie w pokoju. Często sami siebie krzywdzicie. Jak rzadko nie wiedziałem co powiedzieć. Poczułem się, jakbym przeniósł się w czasie. Tylko hałas toczącego się po szynach pociągu przypominał, że nadal w nim jesteśmy. Starsza pani niespodziewanie zapytała: – A jak ma na imię twoja dziewczyna, jeśli możesz powiedzieć? – Andżelika. – Ponownie powinienem skorzystać z okazji i sprostować, że to moja kuzynka, a nie dziewczyna, ale jakoś nie mogłem. Nie wiem czemu. Może zabrakło mi na to śmiałości, a może... Może po prostu w tym momencie wydało mi się to bez znaczenia? Nie wiem. – Bardzo ładnie. Oglądałam kiedyś, dawno temu, taki film „Andżelika wśród piratów” – lekko się zaśmiała. – Tak – odpowiedziałem w tym samym tonie – coś w niej jest z pirata... – Dbaj o ...
... nią młodzieńcze i nie skrzywdź. Taka dziewczyna nie zasługuje, aby cierpieć. – Poklepała mnie po dłoni. Chciałem coś odpowiedzieć, nawet otworzyłem buzię, ale starsza pani mi nie dała. – Chętnie bym z tobą dłużej porozmawiała, ale zaraz moja stacja. Wstała, podeszła do swojego miejsca, sięgając po bagaż, zwykłą prostokątną walizkę, po czym otworzyła drzwi przedziału. Spojrzała jeszcze na mnie z tym swoim ciepłym uśmiechem. – Do widzenia – powiedziała. – Do widzenia – odrzekłem. Starsza pani, nim wyszła z przedziału, spojrzała na pogrążoną we śnie Endżi i nie przestając się uśmiechać, zwróciła się jeszcze raz do mnie: – Dbaj o nią. Niecałe dziesięć minut później pociąg zatrzymał się na stacji. Spojrzałem najpierw na pana w kapeluszu, który nadal wydawał się nieobecny, a potem na Endżi, która właśnie otwierała zaspane oczy, ziewając przy tym niemiłosiernie i przeciągając się z zadowoleniem, nie spuszczając zarazem ze mnie wzroku. Odwzajemniłem uśmiech. Musiałem trochę rozprostować kości. Wstałem i podszedłem do okna. Moja niedawna rozmówczyni, już na peronie, właśnie podchodziła do starszego siwego pana. Oboje wpadli sobie w ramiona, mocno ściskając i całując. Czy to on? Ten Janek? – przemknęło mi przez myśl. Pewnie nie... a może?... Zaraz w mojej głowie zrodziła się inna myśl. Chyba pierwszy raz w życiu pomyślałem o starości. Czy ja też będę miał kogoś, na kogo będę czekał z utęsknieniem i czy będę szczęśliwy, spełniony w życiu? Czy będzie ktoś, kto tak ...