-
Plugawa Arleta (I). Spadek
Data: 30.01.2023, Kategorie: horror, duch, Autor: Man in black
... wyłącznie pończochy i szpilki, a ja byłem kompletnie nagi. Posadziłem ją na komodzie. Mebel miał doskonałą wysokość. Lucyna oparła się o ścianę, rozchyliła nogi i złapała mnie za przyrodzenie. Masowała chwilę twardy członek, po czym dotknęła nim swojej wilgotnej szparki. – O tak... – westchnęła rozmarzonym głosem – pamiętasz jeszcze, jak smakuje twoja pusia? – pocierała lśniące wargi, pulsującą żołędzią. Drażniła się ze mną, a może sama delektowała się dotykiem, zanim pozwoli mi wejść głębiej – twoja świtezianka wciąż ci nie daje? – jej oczy płonęły – na szczęście masz Lucynkę – wolałbym, żeby się zamknęła, ale taka już była – Lucynka zrobi ci dobrze. Wcisnąłem żołądź pomiędzy różowe błyszczące płatki, rozpychając je na boki. Zamoczyłem ostrożnie, delektując się ciepłem bijącym z wnętrza kochanki. Naparłem mocniej i jednym płynnym ślizgiem przygwoździłem Lucynę. Westchnęła głośno. Miałem mega wzwód i wrażenie, że jej pochwa jest dla mnie idealna. Przyjaciółka była tak mokra, że po chwili dało się słyszeć mlaskanie towarzyszące każdemu ruchowi. W jedną czy w drugą stronę. Strasznie mi tego brakowało. Zacząłem drażnić sam siebie, bawiłem się główką w przedsionku wilgotnego kielicha. Zataczałem koła, patrzyłem, jak wargi lepią się do żołędzi. Nawet uda miała mokre. Spojrzałem na Lucynę. Wyglądała inaczej. Zawsze tak było, kiedy podniecenie zmieniało rysy jej twarzy. Opadła maska zwykłej kobiety, pojawiła się rozpalona kotka. Pokazała to, co zawsze w takich ...
... chwilach, że pod wpływem porządnego bolca, rozpływa się. Staje się bezwolna, jest jak suczka w rui. Wykrzywiała usta, warcząc na mnie, domagając się więcej. Język wysuwał się z jej ust niczym wąż, wił się pomiędzy wargami, machał na mnie, zachęcał. Zaciskała zęby, rozwierała je, jęczała. Rozchyliła uda, jak tylko potrafiła najszerzej. Złapała mnie za korzeń i uderzyła nim w pulsującą cipkę. Soki chlupnęły, rozbryzgały się we wszystkie strony. Dla odmiany wśliznąłem się do środka. Natychmiast poczułem żar i miękkie ciało tulące mój penis, który ocierał się o nie niczym o aksamit. Jej norka była jak tęcza, utkana z rosy i marzeń. Autostrada do nieba. Nagle wzrok Lucyny stał się szklisty, niewidzący, jakby weszła do innego wymiaru. Jej pochwa pulsowała, rozwarła się w szalonej emocji. Ciało kochanki zaczęło wibrować, jakby weszła w rezonans. Zesztywniała i wyjąc, zacisnęła palce na moich barkach. Orgazm Lucyny podziałał na mnie jak afrodyzjak. Błyskawicznie spłynęło na mnie cudowne mrowienie. Jakby miliony miniaturowych igiełek przebiegło po moim mózgu, spłynęło po kręgosłupie, lędźwiach i opanowało jądra, żeby nagle eksplodować w żołędzi. Wyśliznąłem się i strzeliłem nasieniem na brzuch partnerki. Na jej sklejone wargi. Potarłem główką, o pulchny wzgórek patrząc, jak wypływają ostatnie krople. Wszedłem jeszcze raz. Tym razem powoli, delektując się zmysłowym masażem. * Przeprowadzka do Miechowickiego Lasu przebiegła sprawnie. Dom Arlety szybko pokazał swoją osobliwą naturę. ...