1. Plugawa Arleta (I). Spadek


    Data: 30.01.2023, Kategorie: horror, duch, Autor: Man in black

    ... na figle, więc szybko dotarła do celu. Zwinne palce dotarły do jąder, złapały je w garść i tłamsiły bezwstydnie. Moja kochana żona zawsze była zmarzluchem, więc dotyk był nieco chłodny. Nie przeszkadzało mi to. Pieściła mnie cierpliwie, w skupieniu. Kiedy poczułem jej usta na jądrach, nie mogłem uwierzyć, że się do tego posunęła. Polizała je ostrożnie, później bardziej zdecydowanie, a następnie wzięła je do ust i ssała. To był dla mnie szok. Poczułem się, jakbym trafił szóstkę w lotto. Chłodne palce otuliły sztywne prącie, zsunęły napletek i poczułem pocałunek w żołądź. Jeden, później drugi. Zaraz po tym otuliła główkę językiem. Pozwoliła mi wejść w swoje usta. Widziałem poruszającą się kołdrę. Miarowym ruchem robiła mi dobrze. Musiałem zacisnął palce na prześcieradle, żeby nie krzyczeć. Czułem nadchodzące spełnienie. Przez chwilę zastanawiałem się, czy skończyć jej w buzi, czy nie będzie to lekkim przegięciem i wtedy odchyliłem głowę w bok i zobaczyłem śpiącą Paulinę tuż obok mnie!
    
    Zesztywniałem przerażony. Skamieniałem jak żona Lota. W jednej chwili zamieniłem się w słup soli. Strach wgniótł mnie w materac. Zostałem sparaliżowany, obezwładniony grozą. Czułem jakby moje serce i całe ciało zanurzyło się w morzu arktycznym. Niemal w tym samym czasie, pod kołdrą nastąpił bezruch, ale ja cały czas widziałem ludzki kształt rysujący się pod materiałem. Wyraźny owal głowy. Nie mogłem oddychać, krew skrzepła i przestała płynąć w żyłach. TO wyczuło, że zostało ...
    ... zdemaskowane.
    
    Naturalnym odruchem byłoby szarpnąć kołdrę i obnażyć ohydną prawdę. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Wpatrywałem się w to coś tak intensywnie, że rozbłyskiwały mi jasne plamy przed oczami. Chciałem szarpnąć kołdrę, ale moja ręka ważyło sto kilo, nie miałem nad nią władzy. Mało nie narobiłem w prześcieradło. Nie mam pojęcia, jak długo walczyłem z własnym ciałem, wreszcie jednym nerwowym, panicznym ruchem szarpnąłem kołdrę.
    
    Dałbym głowę, że w tym samym momencie usłyszałem czyjeś westchnięcie i nie był to głos Pauliny. Pod kołdrą nie było nikogo, a może powinienem powiedzieć niczego. Włoski stanęły mi na karku. Długo nie mogłem się uspokoić. Na domiar złego, poczułem delikatny, lekko drażniący, nieokreślony zapach. Miałem tego dość. Tamtej nocy długo nie mogłem zasnąć. Przyznam się do czegoś. Najchętniej zszedłbym do salonu pooglądać telewizję, ale zwyczajnie bałem się wyjść z łóżka.
    
    *
    
    Nie ma sensu opowiadać większości następnego dnia. W pracy byłem niewyspany, wręcz nieprzytomny. W drodze do domu korki ciągnęły się niemiłosiernie, a czerwone światła samochodów przede mną usypiały jak najlepsza kołysanka. Niebo było nieludzko szare, wiatr smagał stłoczonych na przystankach ludzi. Marzyłem tylko o jednym, żeby wziąć gorący prysznic i się zdrzemnąć.
    
    Paulinę znalazłem w jednym z pokoi na piętrze. Zaadoptowała go na swoją pracownię. Na półkach porozkładała książki, kilka kartonów wciąż czekało na otwarcie. Na dużym biurku stała lampka, którą oświetlała księgę, nad którą ...
«12...111213...16»