-
Plugawa Arleta (I). Spadek
Data: 30.01.2023, Kategorie: horror, duch, Autor: Man in black
... pracowała z niesamowitą pietą. Był też laptop, kilka słowników, jakieś papiery i filiżanka herbaty. Przywitałem się, ale machnęła tylko ręką, nie patrząc w moją stronę. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. W strugach gorącej wody próbowałem sobie wmówić, że poprzedniej nocy miałem zły sen, ale nic to nie dało. Rozważałem czy powinienem porozmawiać z żoną o tamtej nocy. Tylko co miałem jej powiedzieć? „Hej skarbie, wczoraj w nocy, ktoś zrobił mi loda. Coś czuje, że to twoja zmarła babka, Arleta. Straszna z niej flirciara, nie powiem”. To nie miało sensu. Wytarłem się i podszedłem do umywalki. Odkręciłem gorącą wodę. Lustro zdążyło się pokryć parą, a ja miałem już nałożyć piankę na zmęczoną twarz, kiedy na moich oczach na szybie coś się pojawiło. Znieruchomiałem i przyjrzałem się dokładniej. Sądziłem, że mam omamy, jak spragniony beduin widzący oazę na środku pustyni. Nagle, dosłownie na moich oczach, na lustrze pojawiła się litera. Strach ścisnął mnie za gardło. Pojawiła się druga litera. Cofnąłem się o krok. Miałem wrażenie, że moje stopy zapuszczają korzenie w terakotę. Nie mogłem w to uwierzyć. Na zaparowanym szkle uformował się starannie kaligrafowany napis „usiachok, ycon w ołabadop ęiś ic kaJ”. Krew spłynęła mi do stóp. Doznałem silnych zawrotów głowy. Przez sekundę sądziłem, że stracę przytomność. W desperackim odruchu rozejrzałem się wokół. Chciałem się upewnić czy nie jestem w ukrytej kamerze. Niestety byłem sam. Długo zabrało mi, zanim zrozumiałem ...
... znaczenie tych słów „Jak ci się podobało w nocy, kochasiu”. Moje nerwy rozsypały się jak marna wydma na silnym wietrze. Ręce mi drżały, serce tłukło się, jakby chciało połamać żebra. Mózg rozpaczliwie szukał racjonalnego wyjaśnienia, a kiedy to się nie powiodło, zacząłem odpływać w alternatywną i bezpieczną rzeczywistość. Zapadałem się w sobie, jak człowiek po pięciogodzinnym przesłuchaniu, który ma wrażenie, że wyprano mu mózg. Wpatrywałem się w lustro tak długo, że woda zaczynała się skraplać, czyniąc napis nieczytelnym, ale jeszcze bardziej przerażającym. Wtedy, nie wiem, skąd wziąłem na to siły, podszedłem do umywalki, wyciągnąłem ostrożnie rękę i przyłożyłem palec do lustra. Bałem się, że coś mnie pochwyci i wciągnie do środka, mimo to drżącą dłonią napisałem, „Kim jesteś”. Dłuższą chwilę nic się nie działo. Woda lejąca się z kranu szumiała, para unosiła się nad umywalką, pokrywając lustro kolejną warstwą kropelek wody. Już miałem odetchnąć z ulgą. Może faktycznie miałem omamy? Może to przez nieprzespaną noc? Wtedy na lustrze, czyjaś niewidzialna dłoń napisała „atelrA”. Jakby stała po drugiej stronie lustra. Byłem w fatalnej kondycji. Na szczęście Paulina zatopiła się w pracy i nie zwracała na mnie uwagi. Róża, która zdążyła nas odwiedzić kilka razy, tym razem się nie zjawiła. To dobrze. Od razu zauważyłaby, że coś jest nie tak. Obiecałem sobie wtedy, że muszę zaopatrzyć się w alkohol. Róża zjawiła się następnego dnia. Przyprowadziła ze sobą dwie bliźniaczki ...