1. Plugawa Arleta (I). Spadek


    Data: 30.01.2023, Kategorie: horror, duch, Autor: Man in black

    ... mieszkające po naszej prawej stronie. Celina i Celestyna, chude siostry z włosami w kolorze słomy, zdaje się moje rówieśniczki. Coś około trzydziestki. Wydały mi się pretensjonalne, ubraniem przypominały siedemnastowieczne purytanki, były do tego hałaśliwe i często potrafiły zaczynać to samo zdanie jednocześnie. Szybko zostawiłem je w salonie z Pauliną, sam poszedłem do kuchni zaparzyć herbatę, którą przyniosła Róża. Kiedy zalałem filiżanki, poczułem dziwny zapach, który coś mi przypominał. Olśnienie przyszło niespodziewanie. Kurwa, przecież to zapach z mojej sypialni, z tamtej pamiętnej nocy.
    
    Kiedy sobie poszły, za oknem było już ciemno. Napaliłem w kominku, który stał się dla mnie metaforą domowego ogniska. W tym domu nie dało się go wykrzesać w inny sposób. Rozmawialiśmy, podczas gdy żona sączyła resztkę Carlo Rossi. Zapytałem ją o tłumaczenie, na co wylała z siebie potok słów. Później nastąpiła chwila ciszy i wreszcie Paulina spojrzała na mnie.
    
    – To dziwne, przypomniałam sobie, kiedy byłam jeszcze dzieckiem, jak moja matka mówiła ojcu, że jestem wykapana Arleta – zmroziło mnie – chyba nie była z tego powodu zadowolona.
    
    – A jak tam twoje nowe koleżanki? – wolałem nie ciągnąć tego tematu.
    
    – Celina i Celestyna? W porządku. Wiesz, że prowadzą całkiem duży zakład fryzjerski w Miechowicach? Zaproponowały mi, żebym sobie u nich przedłużyła włosy. Za darmo – zaakcentowała dobitnie ostatnie słowo.
    
    A cóż to za pomysł? Zaskoczyła mnie kompletnie. Przecież miała ...
    ... śliczne jasne włosy. Po co to zmieniać? Próbowałem jej to wyperswadować. Tłumaczyłem, że już jest piękna i nie musi nic robić, że to grzech poprawiać swoją urodę. Miałem nieprzyjemne, bliżej nieokreślone przeczucie, że to zły pomysł. W końcu postanowiłem wytoczyć cięższe działa.
    
    – A nie boisz się, że one biorą te włosy na przykład od nieboszczyków?
    
    Nazwała mnie głuptasem, dopiła wino i stwierdziła, że idzie spać. Przyznała, że ma migrenę i zasugerował, że powinienem jeszcze pooglądać telewizję. Zrobiłem, jak chciała. Kiedy po dwóch godzinach wróciłem, natychmiast rozsunąłem zasłony. Paulina już spała, a ja wolałem wpuścić do sypialni trochę światła. Niestety odniosłem wrażenie, że księżyc zagląda do pokoju wyjątkowo niechętnie.
    
    *
    
    Tego dnia pracowałem po godzinach. Miałem sporo papierkowej roboty. Nie ważne, że komputery są coraz mniejsze i szybsze. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zasypie cię papierkową robotą. Za oknami, niebo ciemniało coraz bardziej. W środku było ciepło i przyjemnie. Zacząłem się łapać na tym, że kiedy opuszczam Miechowicki Las, opada ze mnie całe napięcie. Czułem się tutaj lepiej niż w domu. Wolałem nowocześnie urządzony salon samochodowy z chromami, ledowym oświetleniem i szklanymi biurkami, niż ponure wnętrza naszej willi.
    
    Byłem sam w biurze. Tylko na zewnątrz kręcił się ochroniarz. Nie usłyszałem silnika, więc byłem zaskoczony, kiedy do środka weszła Lucyna. Miała na sobie beżowy trencz, uwodzicielski makijaż i szelmowski uśmiech na ustach. ...