1. Plugawa Arleta (I). Spadek


    Data: 30.01.2023, Kategorie: horror, duch, Autor: Man in black

    ... Podeszła bliżej, bezceremonialnie usiadła na blacie biurka, musiałem się trochę odsunąć z fotelem.
    
    – A buziaczek, na dzień dobry?
    
    Podniosłem się i pocałowałem ją. Nie był to niewinny całus. Jej język wsunął się do mojego gardła energicznie jak jaszczurka w poszukiwaniu pokarmu. Po chwili usiadłem, a Lucyna rozpięła trencz i zrzuciła go z siebie. Miała na sobie króciutką spódniczkę. Była tak krótka, że widziałem tasiemki, które biegły od pończoch do ukrytego przed moimi oczami pasa. Koszulę miała rozpiętą od góry w taki sposób, że znaczna część piersi, była w zasięgu wzroku. Nie miała stanika.
    
    – Mój mały bohater – puściła do mnie oko – w sumie, nie planowałam cię odwiedzić, ale pusia była innego zdania.
    
    Kończąc zdanie, rozchyliła uda, żeby mi pokazać, że nie ma na sobie majtek. Widok „pusi” wywołał we mnie falę pożądania. Jasna, gładka skóra Lucyny ciemniała na wzgórku, który wieńczyła zmysłowa szczelina, dwa lekko rozchylone płatki róży, spomiędzy których sączyła się ambrozja. Wiedziała, że taki widok to woda na mój młyn. Uśmiechnęła się.
    
    – Wiesz, może ja też powinnam zapisać ci coś w spadku? – udawała, że się nad czymś zastanawia – już wiem. Zapiszę ci w spadku moje ciało, żebyś mógł sobie używać do woli, kiedy Lucynki już zabraknie.
    
    Koszmarny dowcip, na szczęście nie słuchałem jej. Dłonią masowała powoli swoje udo. Patrzyłem na jej śliczne, zadbane paznokcie, które lśniły, odbijając światło lampy. Widok jej palców, paznokci, całej dłoni na własnej ...
    ... nodze, miał w sobie coś równocześnie perwersyjnego i zmysłowego. Jasna skóra dłoni i czerwony lakier paznokci kontrastował z beżowymi pończochami. Wreszcie przesunęła rękę i dotknęła się w miejscu, którego widok mnie tak podniecił. Dwoma palcami rozchyliła różowe płatki i otwarła się przede mną niczym kwiat.
    
    – Pusia wymyśliła dla ciebie promocję – pocierała palcami nabrzmiałe wargi – darmowe minuty.
    
    Zaśmiała się, ale ja nie zamierzałem się dłużej droczyć. Przysunąłem się z fotelikiem, na którym siedziałem i wsunąłem głowę między rozchylone lubieżnie uda. Wyciągnąłem język i musnąłem ją delikatnie w newralgicznym punkcie. Miałem wrażenie, że delikatne płatki drgnęły, zacisnęły się z podniecenia, a może skurczyły pod dotykiem języka. Liznąłem ją jeszcze raz. Tym razem w taki sposób jak się liże loda na patyku. Jedno solidne pociągnięcie lekko porowatego języka. Spojrzałem jak jej wzburzone dotykiem ciało, powoli wraca do swoich kształtów. W końcu nie wytrzymałem i wessałem się, tuląc ją całą ustami. Poczułem gorzkawy smak soków i odniosłem wrażenie, że na mózgu dostaję gęsiej skórki.
    
    Ssałem ją, jakbym wysysał miąższ z pomarańczy. Łapałem zębami raz jeden, raz drugi płatek sromu i lekko je naciągałem. Odsłoniłem palcami łechtaczkę i skupiłem się wyłącznie na niej. Zataczałem wokół niej kółka, to w jedną, to w drugą stronę. Pocierałem językiem. Drażniłem palcem. Lucyna jęczała coraz bardziej rozpalona. Próbowałem wsunąć język najgłębiej, jak tylko potrafiłem w rozkoszną ...