1. M jak Marlowe


    Data: 05.02.2023, Kategorie: bez tagów, Autor: starski

    - Masz wszystko, Susan? - Anabel martwiła się o swoją przyjaciółkę. Nie tylko dlatego, że pobierała za to miesięczną pensję asystentki, ale właśnie dlatego, że była jej przyjaciółką, jeszcze zanim Susan stała się jej pracodawczynią.
    
    - Myślę, że tak - Susan była znacznie mniej podenerwowana, chociaż zaczynało udzielać się i jej. - Mam tylko to – podniosła niewielką kremową torbę, doskonale pasującą do białej, letniej sukienki i długich blond włosów. - Reszta poszła na bagaż.
    
    - Nie ubrałaś się przypadkiem za lekko? A może za ciepło! W razie czego, rozepnij sobie tę spódnicę.
    
    - Ann, mamy lato. Jest upał, w pociągu jest klimatyzacja... – Susan objęła niższą kobietę i ucałowała w oba policzki. - Nie przejmuj się, a przy okazji i mnie.
    
    - Zadzwoń, jak tylko dojedziesz do hotelu! Bilet?!
    
    - Zadzwonię. Mam bilet. Lepiej pilnuj mi Morrisa. - Uśmiechnęła się kokieteryjnie Susan.
    
    - Możesz na mnie liczyć – Anabel przybrała minę godną zakonnicy na straży wrót Watykanu. Grupa wysokich, młodych mężczyzn, w jednakowych dresach, minęła je i wsiadła do wagonu. Z napisów na klubowych torbach wynikało, że są siatkarzami.
    
    - Masz jakieś drobne? – podjęła Anabel po chwili.
    
    - Nie wiem, a do czego miałyby mi być potrzebne.
    
    - Zawsze mogą się przydać, na jakąś kawę czy coś.
    
    - Mam przy sobie pieniądze, moja droga. Wracaj do domu, strzel sobie drinka i zrelaksuj się wreszcie. - Susan uśmiechnęła się do przyjaciółki i wskoczyła na stopień wagonu. Pomachała i zniknęła w środku. ...
    ... Anabel czekała na peronie, przyjaciółka pojawiła się w oknie.
    
    - Zadzwoń jak tylko dojedziesz – powtórzyła asystentka, ale zupełnie tak, jakby mówiła to po raz pierwszy.
    
    - Pewnie będzie dzwonił, ale gdyby szukał mnie w domu, powiedz, żeby się nie przejmował. Wszystko będzie dobrze – Odpowiedziała Susan, zupełnie ignorując troski przyjaciółki.
    
    - Tak mu powiem. Nie zasługuje na ciebie – Dodała Anabel, z przekonaniem kręcąc głową.
    
    - Wiem, ale cóż poradzić – Szeroki uśmiech Susan zasłoniły kosmyki jasnych włosów. Rozległ się gwizd i trzasnęły drzwi wagonów. Anabel podbiegła i wyciągnęła wątłą rękę. Susan wychyliła się i złapała na sekundę koniuszki jej palców.
    
    - Pa, amore! - Krzyknęła Anabel, wyraźnie wzruszona. Pociąg ruszał.
    
    - Pa! – Susan zdawała się mieć w tym wszystkim więcej uciechy niż jej przyjaciółka. Jakiś facet z walizką przeciskał się za nią przez korytarz. Pomachała pospiesznie, zamknęła okno i przykleiła się do ściany, żeby dać mu przejść. Jeździła pociągami, bo nie lubiła latać, ale dyskomforty kolei przypominały o sobie bardzo szybko. Mężczyzna burknął pod nosem coś między powitaniem, a przeprosinami i pokuśtykał dalej. Zaleciało tanią wodą kolońską i alkoholem.
    
    Wydobyła z torby bilet i odszukała numer przedziału.
    
    Zarezerwowała cały tylko dla siebie. Lubiła komfort i było ją na to stać. Jeśli już zmuszona była do długich podróży, to było to minimum, na które mogła sobie pozwolić. Usiadła wygodnie przy oknie, plecami do kierunku jazdy. W ten ...
«1234...13»