1. M jak Marlowe


    Data: 05.02.2023, Kategorie: bez tagów, Autor: starski

    ... Proszę się nie martwić – Przeklęła się w myślach. Założyła ostrożnie nogę na nogę, kontrolując rozpiętą spódnicę. Nie spodziewała się towarzystwa.
    
    Obeszło się bez konwersacji, na którą nie miała ochoty. Po jakimś czasie mężczyzna wstał i z bocznej kieszeni walizy wydobył pomiętą gazetę. Nie rozłożył jej, tylko czytał artykuł na zewnętrznej stronie. Susan żałowała, że też nie pomyślała o jakimś czasopiśmie na drogę. Czytała niewiele, ale mogła kupić w kiosku chociaż jeden z tych ilustrowanych żurnali. Odblokowała telefon i przejrzała odebrane wiadomości. Stan baterii informował, że tej rozrywki nie wystarczy na dłużej niż chwilę. Rozejrzała się po przedziale.
    
    - Może za firanką? – Wskazał grubym palcem. Rzeczywiście było tam gniazdko.
    
    - W pociągu, którym jechałam ostatnio, nie było ich wcale – Wyjaśniła.
    
    - Zdarza się, rzeczywiście. Czy podróżuje pani często koleją?
    
    - Nienawidzę latać. - Odparła poważnie – Jeśli mogę, jeżdżę samochodem, w przeciwnym wypadku, ratuje mnie właśnie kolej.
    
    - Rozumiem. Zakładam, że to w takim razie długa podróż.
    
    - Tak. Bardzo długa – Uśmiechnęła się, znów płacąc w ten sposób za brak szczegółów. Dołki w policzkach podziałały i tym razem.
    
    - Pani wybaczy ciekawość z mojej strony, ale to po prostu skrzywienie zawodowe. - Sięgnął po portfel i wydobył z niego lekko zużytą wizytówkę. - Jestem prywatnym detektywem. - Wręczył bilecik.
    
    - O! - Nie potrafiła ukryć zaskoczenia – Naprawdę?! - Ujęła wizytówkę w obie dłonie i przyjrzała się ...
    ... jak rzadkiej monecie.
    
    - Tak. - Potwierdził uprzejmie – Nie raz już rzucałem to zajęcie, ale gdy byłem o krok od ostatecznej decyzji, zawsze przydarzało się coś, przez co zmieniałem zdanie.
    
    - Nie sądzę, żebym miała kiedykolwiek do czynienia z jakimś prywatnym detektywem. – Wyznała podekscytowana – Przyznaję, że pańskie zajęcie kojarzy mi się ze starymi spektaklami telewizyjnymi. Nie wiem nawet czym dokładnie może się trudnić prywatny detektyw w rzeczywistości.
    
    - Mniej więcej tym samym co ten z telewizji – odpowiedział sympatycznie. – Chociaż w większości przypadków, naszymi klientami mogą być zazdrośni małżonkowie, którzy chcą się dowiedzieć, czy po prostu nie są zdradzani.
    
    - Rozumiem. Myślę, że to może być dosyć kłopotliwe, mieszać się w nie swoje sprawy – Zmarszczyła nos jak króliczek.
    
    - Owszem. Dlatego staram się unikać takich zleceń, jeśli tylko mogę.
    
    - Ale rozumiem, że pieniądz to zawsze pieniądz – wtrąciła rozsądnie.
    
    - Dokładnie tak. Nie zawsze mogę sobie pozwolić na odrzucenie pracy.
    
    - Z jednej strony to może wydać się przykre, ale z drugiej, intrygujące. Nigdy nie wiadomo co może się przydarzyć. – Obracała wizytówkę w smukłych palcach..
    
    - To prawda – przyznał chyląc głowę.
    
    - Czym się pan zajmuje obecnie? Czy jest pan w pracy także w tej chwili?! – Ta myśl bardzo ją pobudziła. Będzie miała o czym opowiadać, jeśli w ogóle przyzna się, że jechała w przedziale z obcym mężczyzną, w dodatku takiego pokroju.
    
    - Obecnie współpracuję z policją – ...
«1234...13»