1. Agnieszka


    Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska

    ... Coraz mocniej, coraz gwałtowniej... Czubek penisa uderzał za każdym posunięciem w dno jej muszelki, nabrzmiałe jądra ocierały się o jej wargi. Coraz prędzej... Pokój wypełnił się dźwiękiem jęków rozkoszy.
    
    Agnieszka owinęła nogi wokół mojej talii, jej ramiona otoczyły moją szyję.
    
    - Tak... taak... taaak... Pieprz mnieee... Bożeee... tak dawnoooo... - zaskowyczała mi do ucha.
    
    To była prawdziwa zwierzęca kopulacja. Kopulacja samca i samicy. Wbijałem się w nią z całej siły, z całą mocą.... Nie mogło to trwać długo...
    
    - Jestem... Zaraz będęęę... - jęknęła.
    
    - Zrób tooo... - odpowiedziałem jękiem.
    
    - Tak... achhh! Aaaa... - krzyknęła i zaczęła się ponownie wić po łóżku.
    
    Czułem jak ściany jej muszelki zaciskają się, pulsują wokół mego członka, otulając go ściśle. Miałem wrażenie, jakby jej gorące, wilgotne wnętrze wsysało penisa coraz głębiej i głębiej. Jej ciało drżało w spazmach rozkoszy. Wbiła paznokcie w moje plecy, przyciągając mnie do siebie z całej siły. To właśnie spowodowało, że poczułem, iż zbliża się także mój szczyt. Czułem, że moje nasienie gotuje się w jądrach. Jeszcze chwila...
    
    "Mam trysnąć wewnątrz niej?" - gdzieś w głowie pojawiła się wątpliwość.
    
    Nie wiedziałem, czy jest zabezpieczona. Nie chciałem jej skrzywdzić... Musiałem ją ostrzec...
    
    - Agnieszko, ja też... zaraz będę.... - wyszeptałem.
    
    - Taaak.... taaak... Tryśnij... we mnieee... - krzyknęła.
    
    Ostatnia granica została przekroczona. Ostatnie wątpliwości się rozwiały. Poczułem ...
    ... znajome delikatne swędzenia. Nasienie pędziło z jąder ku główce. Rozkosz wzięła górę.
    
    - Aaachhh..... - stęknąłem.
    
    Wbiłem się tak głęboko, jak tylko mogłem i zamarłem. Strumienie nasienia trysnęły w głąb mojej kochanki. Wydawało się, że ta chwila trwa i trwa... przez bardzo długi czas... Ścianki muszelki pulsowały wokół penisa, zmuszając go do kolejnych tryśnięć... aż do ostatniej kropli... Wreszcie, gdy moje jądra były już całkiem puste, jęknąłem po raz ostatni i opadłem na Agnieszkę.
    
    Nie mam pojęcia, ile czasu minęło, zanim odzyskałem świadomość. Zsunąłem się z niej i położyłem obok. Przytuliła się do mnie, kładąc głowę na moim ramieniu.
    
    - Boże, to było coś niesamowitego - szepnąłem, gładząc ją po spoconych włosach.
    
    - To było nieziemskie przeżycie - odpowiedziała - Nigdy w życiu tyle razy nie byłam na szczycie. Dziękuję.
    
    Poczułem się trochę głupio. Nie byłem przyzwyczajony do tego, aby kobieta dziękowała mi za seks. Poza tym, to ja chyba powinienem jej podziękować...
    
    - Ja też dziękuję - mruknąłem żartobliwie - Uratowałaś mi życie.
    
    Agnieszka zaśmiała się cicho i wtuliła głębiej w moje ramię. Leżąc nago wtuleni w siebie zaczęliśmy znowu rozmawiać. Agnieszka opowiadała mi o swoim życiu, o prowadzeniu zajazdu, o swoich cichych pragnieniach ucieczki z tego miejsca. Chciała wyjechać... do miasta. Skończyć studia, oderwać się od duszącej ją, wiejskiej atmosfery, od męża, raczej prostego chłopa. Wiedziała, że jeśli nie zrobi tego prędko, to tu już pozostanie... ...
«12...141516...22»