-
Agnieszka
Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska
... galopada trwała znacznie dłużej, stopniowo przybierając na sile. Wreszcie Agnieszka ponownie zastygła w nieokiełznanym orgazmie, a ja czując ścianki jej muszelki zaciskające się na moim członku, trysnąłem głęboko w jej wnętrzu po raz drugi... Kilka minut potem spaliśmy już oboje wtuleni w siebie. Kiedy obudziłem się po kilku godzinach, był wczesny, niedzielny ranek. Przez chwilę leżałem zdezorientowany, zastanawiając się, gdzie jestem. Słyszałem deszcz bębniący o szybę i odgłosy burzy na zewnątrz. Dopiero po chwili przypomniałem sobie wydarzenia poprzedniej nocy i wspaniałą kobietę, z którą spędziłem tę noc. Spojrzałem na nią. Leżała na boku, odwrócona plecami. Przytuliłem się do niej. Czując jej zapach, ciepło jej ciała, poczułem, jak mój penis ponownie twardnieje. Powoli i łagodnie ułożyłem się tuż za nią w pozycji łyżeczki. Delikatnie rozsunąłem jej uda I podtrzymując sztywnego już członka wsunąłem go pomiędzy rozkoszne płatki muszelki. Usłyszałem cichutki jęk, ale nie byłem pewien, czy się obudziła. Zacząłem się powoli poruszać w jej wnętrzu. PO chwili poczułem ruch jej bioder, jej udo uniosło się nieco, ułatwiając mi penetrację. Wiedziałem, że nie śpi. Pocałowałem ją w szyję, dłonią sięgnąłem do jej cudownych piersi. W tej pozycji kochaliśmy się jeszcze raz. Spędziliśmy całe przedpołudnie w łóżku, pieszcząc się i całując. Kiedy w końcu zdecydowaliśmy się wstać, wspólny prysznic wydawał się najlepszym rozwiązaniem. Myliśmy nawzajem swoje ciała, zmęczone nocnymi ...
... bojami. Włosy Agnieszki były potargane, widać było na jej twarzy zmęczenie, ale mimo tego nadal wyglądała przepięknie. Po wspólnej kąpieli, zakończonej kolejnymi pieszczotami, ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Burza minęła, choć deszcz w dalszym ciągu padał, słabiej jednak niż w nocy. Agnieszka zrobiła późne śniadanie. Siedzieliśmy przy stoliku i jedliśmy w milczeniu. Kiedy skończyłem jeść i podniosłem wzrok, ujrzałem łzę w kąciku oka mojej pięknej kochanki. Wyciągnąłem dłoń i otarłem ją. Chwyciła moją rękę i pocałowała. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Burza myśli przebiegała mi przez głowę. Z jednej strony chciałem zostać, czułem, że gdzieś w głębi serca zaczyna się rodzić jakieś ciepłe, nieokreślone jeszcze uczucie. Z drugiej... Agnieszka miała męża. Poza tym, oboje wiedzieliśmy, że muszę jechać, udać się do swoich obowiązków, które w tej chwili wydawały mi się tak obmierzłe... Jedynym pocieszeniem było, że za niespełna miesiąc będę z powrotem. Ta nadzieja... Byłem prawie zakochany.... Pocałowałem ją po raz ostatni, kiedy staliśmy na parkingu. Wtuliła się we mnie z całych sił. - Wrócę - szepnąłem jej do ucha. Podniosła oczy pełne łez i skinęła głową, uśmiechając się smutno. Widziałem ją we wstecznym lusterku, jak stała przed zajazdem obserwując jak odjeżdżam. Moje serce przepełniały smutek.... i nadzieja... To było wspaniałe kilka godzin. Tak, wcześniej kilkakrotnie kochałem się z kobietą, ale tamte przeżycia były niczym w porównaniu z tym, co zdarzyło ...