1. Agnieszka


    Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska

    ... że najwyższa pora wyruszyć w dalszą drogę.
    
    - Maria mieszka tylko 100 metrów stąd. Bez problemu dotrze do domu - usłyszałem głos Agnieszki.
    
    Odwróciłem się. Stała patrząc na mnie spokojnie. W kącikach ust błąkał się maleńki uśmieszek, jakby obietnica...
    
    - Kierowniczka ma rację - powiedziała Maria zakładając kalosze - Nie możesz młody człowieku jechać w taką pogodę. Ja jestem jej zwyczajna. Ale Ty - miastowy... - spojrzała na mnie z powątpiewaniem.
    
    - To samo chciałam powiedzieć Marysiu - dodała Agnieszka potrząsając głową - Droga naprawdę jest niebezpieczna... A poza tym nasz gość ma nadal zamówione jedzenie...
    
    Maria uśmiechnęła się znacząco, patrząc na mnie.
    
    - Dobranoc szefowo - powiedziała - do zobaczenia w poniedziałek.
    
    Kobieta wyszła. Przez okno widziałem, jak brnie w padającym deszczu przez kałuże, trzymając nad głową parasol chwiejący się w porywach wiejącego wiatru. Straciłem ją z oczu kiedy przeszła przez drogę. Spojrzałem na parking. Stały na nim tylko dwa samochody. Mój staruszek i zielony polonez, zapewne samochód Agnieszki.
    
    Kilka minut później Agnieszka przyniosła kolejną porcję jedzenia. Postawiła talerz przede mną i tak, jak poprzednio, usiadła naprzeciwko.
    
    - Dziękuję - powiedziałem, sięgając po sztućce.
    
    Spojrzałem na nią, opartą po drugiej stronie stołu ze skrzyżowanymi rękoma. W tej pozycji jej ponętne piersi uwydatniały się jeszcze bardziej. Najwyższy guzik sukienki był rozpięty, ukazując cudowne półkule ukryte w białym staniku. ...
    ... Zacząłem szybciej oddychać, czując wracające, przyjemne mrowienie. Szybko pochyliłem się nad talerzem, zastanawiając się, czy sukienka rozpięła się przypadkowo, czy też było to zamierzone...
    
    - A więc Albert.... Młody naukowcu... Jesteś naprawdę chłopakiem miastowym?
    
    Spojrzałem na Agnieszkę, starając się utrzymać wzrok na jej twarzy. Ale było to bardzo trudne, prawie niemożliwe. Spojrzenie wciąż ześlizgiwało mi się niżej, na piękne krągłości dziewczyny. Zauważyłem przebijający przez materiał sukienki zarys jej sutków. Musiały być cholernie twarde, skoro widać je było pomimo stanika i sukienki.
    
    "Czyżby była podniecona?" - pomyślałem.
    
    Ta myśl, jeszcze bardziej mnie rozpalała. Starałem się jednak opanować.
    
    - Tak, dokładnie. Miastowy chłopak - powiedziałem jak najbardziej obojętnie.
    
    Agnieszka wyciągnęła dłoń i pogłaskała mnie delikatnie po ręce.
    
    Czując jej subtelny, łagodny dotyk, zadrżałem.
    
    - Lubię chłopaków z miasta - uśmiechnęła się do mnie - Są inni. Ciekawsi od tych.... tutaj.
    
    Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Poczułem, że się rumienię. Odpowiedziałem jej tylko uśmiechem.
    
    Rozmawialiśmy długo. Całkowicie zapomniałem o upływającym czasie, o niedokończonej podróży. Za oknem bębnił deszcz, znów silniejszy, a ja zapatrzony w oczy dziewczyny czułem się znakomicie. Powiedziałem jej o sobie więcej niż zwykle skłonny byłem ujawnić obcej osobie. Ona też czuła się chyba dobrze w moim towarzystwie. Z niesłychaną ciekawością wypytywała mnie o studia, warunki ...
«12...678...22»