-
Agnieszka
Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska
... życia w mieście. Chłonęła informacje o aktualnych wydarzeniach politycznych, kulturalnych, zupełnie jakby tutaj, do przydrożnego zajazdu zagubionego w Sudetach, nie docierały prawie żadne informacje. - Chcesz może kawałek ciasta? - zapytała mnie po dłuższej rozmowie - Mam świetną szarlotkę. Dopiero teraz spojrzałem na zegarek i szczerze się zdziwiłem. Dochodziła północ. Rozmawialiśmy prawie dwie godziny. - Dzięki, ale chyba naprawdę powinienem już jechać. - O nie, nie możesz. Spójrz za okno. Nie ma możliwości, abyś w tą pogodę wybierał się maluchem. Chyba, że jesteś samobójcą. Naprawdę masz szczęście, że znalazłeś się w tym barze. Dopóki ulewa nie przejdzie, musisz tu poczekać. Spojrzałem w okno. Rzeczywiście, szyby zalewane były wciąż potokami wody. - Muszę dostać się do obozu. Miałem być wieczorem. Profesor mnie zabije - powiedziałem, starając się przekonać sam siebie. Tak naprawdę wcale nie uśmiechała mi się dalsza podróż. - Jeśli pojedziesz teraz, to nigdzie nie dotrzesz. Jestem pewna, że twoi koledzy i profesor mają taką samą pogodę i zdają sobie sprawę, że nie jesteś w stanie dojechać. Po prostu pojedziesz jutro, jak pogoda się poprawi. - Ale przecież musisz zamknąć lokal i wracać do domu, do męża - zaprotestowałem słabo, w sumie zachwycony, że śliczna dziewczyna, podobająca mi się z każdą chwilą coraz bardziej, namawia mnie do pozostania. - Marek wyjechał do rodziny do K. i wraca dopiero w poniedziałek. Często tu sypiam, kiedy nie ma go w ...
... domu. Mówiłam Ci przecież, że mamy pokój gościnny. Nie musisz się więc martwić, że przetrzymujesz mnie w pracy. Agnieszka podeszła do baru, wyjęła z lodówki duży kawałek szarlotki i podała mi na talerzyku. - Ale... jeśli proponujesz mi nocleg... - niesamowita myśl przyszła mi do głowy - przecież masz tylko jeden pokój gościnny... - Są dwa łóżka - popatrzyła na mnie z namysłem - chyba nie jesteś z tych, co brzydzą się spać z kobietą w jednym pokoju? - Nie, skądże znowu - zaprzeczyłem prędko - ale czy to dla Ciebie nie będzie krępujące? - Krępujące? - spojrzała ze zdziwieniem. - No wiesz... Jesteś mężatką... - Jeśli o to chodzi... - uśmiechnęła się smutno - Mogę Ci dać kilka koców i poduszek. I możesz przenocować tutaj, na złożonych krzesłach. Rozejrzałem się po knajpce i jęknąłem w duszy. Co ja do cholery najlepszego robię? Udaję wstydliwego prawiczka? Przecież perspektywa noclegu w jednym pokoju ze śliczną dziewczyną całkiem mi się podobała... - Po zastanowieniu... myślę, że masz rację. To znaczy z tym pokojem. Przepraszam... ale to mnie trochę zaskoczyło... rzadko kto jest tak uczynny... - wydukałem, starając się naprawić niezręczność. - Rzadko?... - Agnieszka spojrzała na mnie pytająco - Ach, wy miastowi... Jesteście tacy niezwyczajni... - Taak... Myślę, że masz rację - powiedziałem trochę zawstydzony. Siedziałem naprzeciw niej, patrząc na jej cudowne ciało, ponętne piersi... Czułem, że coraz bardziej w środku mnie budzi się, narasta... - ...