1. Kłamca (I)


    Data: 15.02.2023, Autor: blackjack

    ... kierunku kuchennych szafek.
    
    – Żadnych więcej noży, nożyczek czy innych ostrych przedmiotów. Jak nie posłuchasz, to i tobie przyda się opatrunek. Odetniemy kilka z tych ślicznych paluszków…
    
    Tym razem z trudem zachowała spokój. Trzęsącymi się dłońmi wyjęła z apteczki kilka przedmiotów i rozłożyła je na stole. Mężczyzna usiadł na jednym z kuchennych stołków i beznamiętnie obserwował jej poczynania. Broń leżała tuż obok jego prawej ręki. Niedbale porzucona, kusiła wizją wolności. Lecz Marianna przekonała się już, jak zwinny i szybki był jej właściciel.
    
    – Co mam opatrzyć? – spytała cicho.
    
    Zdjął czarną, przemoczoną koszulkę. Nawet wtedy nie skorzystała z okazji zawładnięcia pistoletem. Wpatrywała się bez słowa w śniady tors, pokryty ciemnym zarostem, w wymyślne tatuaże zdobiące ramiona. Nie miał oszałamiającej muskulatury, ale pod gładką skórą, wyraźnie rysowały się doskonale wyrzeźbione mięśnie.
    
    – Tym masz się zająć – przerwał ciszę, wyrywając ją z zamyślenia. – Przemyj, a resztę dokończysz, gdy się wykąpię.
    
    Jeden bok był wyraźnie poharatany. Wyglądało to tak, jakby napadł go jakiś wściekły kot.
    
    Nawet nie spytała, co było tego przyczyną.
    
    Zdezynfekowała ranę, która wbrew pozorom okazała się dość płytka i przyłożyła do niej kawałek gazy.
    
    Śledził każdy jej ruch w absolutnej ciszy.
    
    Zauważył jak zerkała w stronę leżącego na stole pistoletu. Uśmiechnął się z przekąsem, bo wiedział, że i tak byłby szybszy. Na szczęście kobieta okazała się rozsądna i nie ...
    ... podjęła próby przejęcia broni.
    
    – Teraz kolacja – zarządził, wygodnie rozsiadając się na sofie. Pistolet zatknął za paskiem spodni. Nie chciał kusić losu i obcinać jej tych ślicznych paluszków.
    
    Bez słowa przygotowała całą stertę kanapek i dwa kubki parującej herbaty. Jednak wcale nie miała ochoty na posiłek. Usiadła tylko w fotelu naprzeciwko i obserwowała jak mężczyzna pochłania jedzenie.
    
    – Nie jesteś głodna? – spojrzał na nią pytająco.
    
    – Nie.
    
    – Zostawię ci trochę, gdybyś w nocy zgłodniała – powiedział wspaniałomyślnie. Mało brakowało, a rzuciłaby w niego swoim kubkiem z herbatą.
    
    – Jesteś psychopatą, mordercą?
    
    – Seryjnym gwałcicielem. No! – roześmiał się nieoczekiwanie. – Nie rób takich wystraszonych oczu, laleczko. Żartowałem. Choć wyglądasz tak ponętnie, że gdybym był mniej zmęczony, to pewnie bym skorzystał z okazji.
    
    – Z okazji? – spytała z goryczą.
    
    – Z okazji –potwierdził spokojnie. – A teraz marsz po kocyk i pod kaloryfer.
    
    – Dlaczego? – jęknęła.
    
    – Bo ani ja nie chcę cię skrzywdzić, ani ty mnie. Prawda?
    
    – Nie…
    
    Nie dociekał, czy miało to być zaprzeczenie, czy też potwierdzenie.
    
    – Mogę się jeszcze przebrać?
    
    – Możesz. Ale do sypialni pójdziemy razem – dodał, widząc jak kobieta wstaje i kieruje się do drugiego pokoju.
    
    Wybrała jedną z ukochanych, nieco już wypłowiałych bawełnianych piżam. Ta akurat miała łaciate spodnie i sympatyczną mordę krowy na bluzie. Nic bardziej aseksualnego nie udało się jej znaleźć.
    
    Kiedy umyta i ...
«1...345...8»