1. Kłamca (I)


    Data: 15.02.2023, Autor: blackjack

    ... przebrana wyszła z łazienki, mężczyzna wybuchnął nieoczekiwanym śmiechem.
    
    – Liczyłem na kusą, jedwabną koszulkę – powiedział kpiąco, przykuwając ją do grzejnika. Zacisnęła zęby i posłała mu pełne jawnej niechęci spojrzenie.
    
    – Mogę ci pożyczyć, choć nie wiem czy twój rozmiar – odparowała.
    
    – Teraz ja skorzystam z łazienki. Masz być grzeczna i nie kombinować. Rozumiemy się? – dłonią ujął jej podbródek i mocno ścisnął. Marianna jęknęła protestująco.
    
    – Tak.
    
    – To dobrze.
    
    Podczas gdy on beztrosko chlapał się pod prysznicem, ona usiłowała dosięgnąć szuflady, stojącej niedaleko komody. Nie chodziło o kluczyk. Wystarczyłby kawałek drutu, spinacz czy zwykła wsuwka do włosów. Dawno temu, jeden z jej braci miał manię otwierania wszystkiego wytrychami. Obecnie pracował w policji i kiedyś, dla zabawy pokazał jej nawet, że i kajdanki dwuzapadkowe można otworzyć bez problemu, posługując się zwykłym spinaczem. Po raz pierwszy w życiu mogła wykorzystać niezwykłe umiejętności nabyte w dzieciństwie.
    
    Nagle umilkł szum wody. Marianna zbeształa się za głupotę. Przecież mogła zabrać ze sobą kilka spinek. Nic trudnego, leżały w koszyczku na pralce. Że też nie pomyślała o tym wcześniej.
    
    Nieznajomy wyszedł z łazienki, opasany jedynie ręcznikiem.
    
    – Teraz opatrunek – oznajmił zwięźle.
    
    – Przecież jestem przykuta! – Nie umiała opanować irytacji w głosie.
    
    – Marudna kobieto…
    
    Z kieszeni porzuconych spodni wyjął kluczyk. Obserwowała go w milczeniu. Potem bez problemu ...
    ... jeszcze raz osuszyła ranę, przyłożyła nową gazę i całość elegancko zabandażowała.
    
    – Muszę na chwilę do łazienki – powiedziała na koniec.
    
    – To idź – wzruszył ramionami.
    
    Trzy wsuwki wpięła we włosy, tak, by pozostały niewidoczne. Potem wróciła i bez sprzeciwu ponownie pozwoliła się zakuć.
    
    Ale myliła się sądząc, że napastnik nie nabierze podejrzeń.
    
    – Jesteś zbyt spokojna, laleczko – przesunął szorstką dłonią po jej policzku. Wzdrygnęła się i nieco odsunęła. – Coś kombinujesz, a to niedobrze.
    
    – Jestem zmęczona.
    
    – Pamiętaj, że mam już tyle na sumieniu, iż zabicie ciebie nie sprawi mi problemu.
    
    – Pamiętam.
    
    Jeszcze raz obrzucił ją czujnym spojrzeniem. Potem wstał i zgasił światło. W półmroku widziała, jak położył się na kanapie. Zapanowała cisza, którą zakłócał jedynie szum padającego deszczu.
    
    Marianna zaczęła liczyć. Kiedy doszła do tysiąca wstrzymała oddech.
    
    Zasnął już? Czy może spróbować?
    
    Dla pewności policzyła jeszcze raz. I kolejny.
    
    Znów zamarła.
    
    W pokoju słychać było jednostajny oddech nieznajomego. I miała wrażenie, że głośne bicie jej oszalałego ze strachu serca.
    
    Bardzo powoli wyciągnęła pierwszą wsuwkę. Zgięła ją pod kątem prostym i wsadziła w otwór zamka. Po tylu latach, w ciemności i z trzęsącymi się dłońmi, to wcale nie okazało się takie proste. Marianna zmarszczyła czoło i w skupieniu ponowiła próbę. Była tym tak pochłonięta, że kiedy rozległ się cichutki trzask oznajmiający otwarcie się kajdanek, o mało co nie krzyknęłaby z ...
«12...456...»