1. Praca i koleżanki 4


    Data: 07.03.2023, Autor: merlin

    ... zachichotała.
    
    -Myślę, że dzisiaj byłoby najlepiej, no i miałabyś trochę czasu na ewentualną powtórkę, zanim Twój stary przyjedzie na urlop.
    
    -A właściwie to kiedy wracają? Joanna spojrzała z ciekawością na siostrę.
    
    Ta z lekkim uśmieszkiem odpowiedziała.
    
    -Dzwonił, że będą w piątek, cała trójka dodała, twój stary, mój i chłopak Kaśki.
    
    -Wiesz, nie podoba mi się ten gówniarz.
    
    -Jeszcze nie wiadomo czy coś z tego wyjdzie.
    
    -Gdzie ona miała oczy, jej niechęć do jakiegoś dzieciaka była wyraźna.
    
    Trochę zaskoczyło mnie podejście Joanny.
    
    Jej rada, żeby siostra zrobiła sobie dzieciaka na boku, dosłownie mnie zaskoczyła.
    
    Nie przypuszczałem, że może być taka wyrachowana.
    
    Cóż to była następna rzecz, jaką dowiedziałem się o kobietach.
    
    Chociaż z drugiej strony, dzięki takiemu podejściu miałem okazję zaliczyć nie tylko ją, ale również najmłodszą córeczkę.
    
    No! Dość tego, postanowiłem przerwać ich dalsze wynurzenia.
    
    Wszedłem na ganek i zastukałem w drzwi.
    
    Rozmowa sióstr urwała się gwałtownie.
    
    Po chwili drzwi uchyliły się i stanęła w nich Joanna.
    
    -Jak dobrze, że przyjechałeś, nie mogłyśmy się doczekać, wykrzyknęła.
    
    -Przecież obiecałem.
    
    -Wejdź, odsunęła się, robiąc przejście.
    
    -Zuzanna zaraz zejdzie, tylko się spakuje.
    
    -Jeszcze raz ci dziękuję, że się zgodziłeś.
    
    -Przy najbliższej okazji odwdzięczę się, wyszeptała.
    
    -O! Jest mój wybawca, usłyszałem głos jej siostry.
    
    Stała na schodach, trzymając w ręku niedużą walizeczkę.
    
    -Do ...
    ... usług, podjąłem jej ton.
    
    -Powóz zajechał szanowna pani, zamarkowałem ukłon.
    
    -Dziękuję dobry człowieku, zachichotała.
    
    Zeszła ze schodów i podeszła do mnie.
    
    Przez chwilę patrzyła mi w oczy, jakby się nad czymś zastanawiała.
    
    -Mam nadzieję, że dowieziesz mnie bezpiecznie?
    
    -Oczywiście, znowu się skłoniłem i wyjąłem z jej dłoni walizeczkę.
    
    -Proszę za mną.
    
    -Do zobaczenia rzuciłem w stronę Joanny i wyszedłem z domu.
    
    Idąc do samochodu, czułem na plecach oddech idącej tuż za mną Zuzanny.
    
    -Gdzie tak się spieszysz?
    
    Zaskoczyło mnie to nagłe przejście na ty.
    
    Zatrzymałem się poczułem, jak wpada na mnie i ratując się przed upadkiem łapie za ramię.
    
    -Przepraszam, gapa ze mnie.
    
    -Nie zaprzeczę, chyba lepiej będzie, jak weźmiesz mnie za rękę.
    
    -Tak będzie bezpieczniej, dodałem.
    
    No, no suczka chyba posłuchała rady Joanny i zaczyna realizować plan uwiedzenia?
    
    Szybka jest, uśmiechnąłem się do siebie.
    
    Poczułem jak wsuwa swoją rękę pod ramię i przytula się do mojego boku.
    
    Wyraźnie mnie kusiła.
    
    Nagle zrobiło mi się ciasno w spodniach.
    
    Kutas zesztywniał, a ja znowu nabrałem ochoty, na małe co nieco jak mówił Kubuś Puchatek.
    
    -Dlaczego zaparkowałeś tak daleko, spytała, kiedy potknęła się, zahaczając o nierówno położoną kostkę.
    
    Zignorowałem jej pytanie i skierowałem się w stronę stojącego nieopodal samochodu.
    
    Nie czekając, aż dojdzie, otworzyłem bagażnik i wrzuciłem trzymaną w ręku walizeczkę z jej rzeczami.
    
    -Dżentelmen! Usłyszałem jej ...
«12...4567»