1. Praca i koleżanki 4


    Data: 07.03.2023, Autor: merlin

    ... lekko kpiący głos, kiedy kolejny raz potknęła się i oparła o samochód.
    
    Nacisnąłem przycisk na pilocie i otworzyłem drzwiczki.
    
    Przez chwilę obserwowałem, jak mości się na fotelu, szukając najwygodniejszej pozycji.
    
    -Proszę zapiąć pasy, zwróciłem jej uwagę, kiedy ciszę w samochodzie przerwał przenikliwy sygnał.
    
    Patrzyłem, jak mocuje się z niesfornym pasem, usiłując go zapiąć.
    
    Zatrzymałem samochód i pochyliłem w jej stronę.
    
    -Pomogę!.
    
    Miałem teraz tuż przed oczami jej piersi, odznaczające się pod obcisłą bawełnianą koszulką.
    
    Chyba nie ubrała biustonosza, zobaczyłem jej sutki wyraźnie odznaczające się pod cienkim materiałem.
    
    Markując siłowanie się z niesfornym pasem, przejechałem dłonią po lekko wypukłym brzuchu.
    
    Poczułem, jak drgnęła.
    
    Myślałem, że cofnie się, ale nie.
    
    Wręcz przeciwnie przesunęła się bardziej na skraj siedzenia.
    
    W końcu udało się, końcówka pasa wskoczyła w uchwyt.
    
    Uruchomiłem silnik i powoli wyjechałem na drogę.
    
    -Którędy? Spojrzałem na pasażerkę, kiedy wyjechaliśmy na główną.
    
    -Spieszy ci się, zamiast udzielić wskazówki, zadała pytanie.
    
    -Wiesz, mam ochotę napić się kawy, kontynuowała.
    
    -Może znasz jakieś miejsce, gdzie można się zatrzymać?
    
    -Znam, ale musiałabyś sama ją zaparzyć, uśmiechnąłem się, wyobrażając sobie finał picia tej kawy.
    
    Mówiąc o kawie, miałem na myśli powrót do domku nad jeziorem.
    
    Tam nikt by nam nie przeszkadzał w piciu kawy, uśmiechnąłem się, wyobrażając sobie picie kawy w jej ...
    ... towarzystwie.
    
    Czułem, że kawa jest tylko pretekstem i dziewczynie chodzi coś innego po głowie.
    
    Kiedy jeszcze uzmysłowiłem sobie, że w ten sposób zaliczyłbym całą żeńską część rodziny Gośki, kutas zesztywniał.
    
    -Bardzo ci się spieszy? Spojrzałem na siedzącą obok Zuzę.
    
    Przez chwilę milczała, jakby zastanawiała się nad odpowiedzią.
    
    -Nie bardzo, dom pusty, mąż przyjedzie dopiero w piątek, dokończyła i spojrzała na mnie jakby ciekawa mojej reakcji.
    
    Jej szczerość zaskoczyła mnie.
    
    Nie spodziewałem się, z jej strony takiej postawy.
    
    Żadnego krygowania się, udawania.
    
    Dziewczyna wiedziała, czego chce i jasno dała mi to do zrozumienia.
    
    -Ok! W takim razie jedziemy do mnie nad jezioro.
    
    -Mam nadzieję, że Ci się spodoba, uśmiechnąłem się i na skrzyżowaniu skręciłem w drogę prowadzącą do domku.
    
    -Tam byłeś dzisiaj z Gośką? W jej głosie była ciekawość i jeszcze coś innego.
    
    -Tak! Potwierdziłem.
    
    -Mam nadzieję, że ci się tam spodoba?
    
    -Nie ma tam żadnych luksusów, ale za to dyskrecja gwarantowana.
    
    Postarałem się, żeby zabrzmiało to dwuznacznie.
    
    -Właśnie! Dyskrecja, poczułem, jak kładzie rękę na moim udzie i powoli przesuwa ją w stronę krocza.
    
    -Mam nadzieję, że wiesz, co robisz? Zwolniłem i spojrzałem na Zuzannę.
    
    -A jak myślisz? Uśmiechnęła się, ale cofnęła dłoń.
    
    -Mam nadzieję, że nie będę tego żałowała, dodała.
    
    Jej słowa zabrzmiały cokolwiek dwuznacznie.
    
    Nie skomentowałem, zresztą nie było to konieczne.
    
    Panująca w samochodzie, przesycona ...
«12...4567»