1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... zakładać, któż to taki, gdyby nie drugie, identyczne krzesło. Demetriusz gubił się w domysłach, on sam natomiast zachował swoje podejrzenia dla siebie. Nawet gdyby okazały się trafne, nie miał pojęcia, czego należy po obydwu damach oczekiwać.
    
    Ciekawość i niepewność więźniów wystawiono na długą próbę, zapewne celowo. Dopiero po upływie pewnego czasu usłyszeli kroki oraz niewyraźne słowa, wypowiadane głosami kobiecymi. Zdawało mu się, że rozpoznał Riannę, ale ponieważ tego właśnie oczekiwał, może się mylił.
    
    - Bastianie, a więc naprawdę żyjesz!
    
    A jednak miał rację, jego pani i małżonka przybyła do pałacu swego największego wroga, aby uratować męża. Tylko w taki sposób mógł sobie wytłumaczyć powód pojawienia się księżnej Dalekiej Północy w tym lochu.
    
    - Jak widzisz, moja pani. Chociaż przyznam, że to marne miejsce do życia – odparł z wymuszonym, straceńczym humorem.
    
    - Nie obawiaj się, zapłacę tej cesarzowej ile zażąda, byle tylko cię uwolniła.
    
    - Tymczasem, zechciej może, księżno, zająć miejsce. Nie ustaliłyśmy jeszcze wielkości okupu ani też rodzaju monety, w którym go opłacisz. Nie wątpię jednak, że dojdziemy do porozumienia.
    
    Głos bazylissy ociekał fałszywą życzliwością. Podczas gdy Riannn miała na sobie nie rzucającą się w oczy, szarą opończę, Damarena ponownie wystąpiła w stroju pełnym przepychu. Tylko zamiast tonacji zielono-złotej, jak poprzednio, wybrała złoto i purpurę. Szmaragdy zostały zastąpione krwistoczerwonymi rubinami. Nie brakowało do kompletu ...
    ... prawdziwie cesarskiego diademu.
    
    "Dlaczego aż tak wystroiła się na wizytę w lochach? - Pomyślał zdziwiony. - "Może po prostu to lubi, a może chce wywrzeć wrażenie na Riannie? Jeżeli tak, to powodzenia.”
    
    Obydwu władczyniom towarzyszyła Aria, ubrana w skórzany kostium myśliwski, w dłoniach niosła sporych rozmiarów szkatułkę, a właściwie skrzynkę.
    
    - Czego więc chcesz? Widzę, w jaki sposób traktujesz mego pana i małżonka. W zamian za jego wolność jestem gotowa na pewne ustępstwa.
    
    - Pani, Najpotężniejsza i Najwspanialsza Bazylisso, okaż miłosierdzie Twemu niegodnemu słudze, odkupiłem już cierpieniem moje winy, błagam, błagam o łaskę! - To Demetriusz przypomniał o swojej obecności, uderzając czołem o posadzkę i usiłując pełznąć w stronę Pani Połowy Świata, w czym powstrzymały go łańcuchy.
    
    - Zrób coś z tym, Ario! - Damarena skinęła dłonią. - Przewidziałam dla tego głupca pewne zadanie, ale nie życzę sobie, aby przeszkadzał nam w rozmowie!
    
    - Pani, uczynię wszystko, co rozkażesz! - zawołał uszczęśliwiony arystokrata.
    
    - Zamilcz, durniu, gdy przemawiają lepsi od ciebie!
    
    Skarciwszy w ten sposób więźnia, posłuszna otrzymanemu poleceniu Aria otworzyła swoją skrzynkę, pogrzebała w niej przez chwilę i wydobyła skórzany knebel. Obeszła zaskoczonego ambasadora i sprawnie wepchnęła tłumiący odgłosy przedmiot w jego usta. Na karku zapięła ciasno przytwierdzone w odpowiednich miejscach paski, głos zaskoczonego Demetriusza przeszedł w niezrozumiałe jęki.
    
    - Zamilcz wreszcie ...
«12...171819...40»