1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... i ciesz się, panie, że nie użyłam tego. - Dotknęła dłonią rękojeści noszonego przy pasie sztyletu. - Język może ci się jeszcze przydać, ale jaja niekoniecznie.
    
    Dematriusz zaprzestał swoich zawodzeń i tylko z rosnącym przerażeniem przypatrywał się rozwojowi wypadków. Bazylissa zajęła jedno z krzeseł, wskazała Riannie sąsiednie.
    
    - Zechciej usiąść oraz wybacz, księżno, to przykre zakłócenie naszej rozmowy.
    
    Małżonka z niechęcią opadła na siedzisko.
    
    - Czego chcesz? - zapytała twardo, ale wyczuł w tym pewne wahanie. - Okupu? Odstąpienia naszych wojsk? Nie zapominaj, że to my oblegamy twoją stolicę!
    
    - Bogactw mi nie brakuje i twój okup, księżno, w żadnym wypadku nie zdoła zaważyć na zawartości cesarskiego skarbca. A kłopot z tym oblężeniem pozostaw mnie.
    
    - Czego więc chcesz? - powtórzyła zaskoczona Rianna. - I z jakiego powodu mnie tu sprowadziłaś?
    
    - I oto dochodzimy do istoty mojej propozycji. W sprawie złota czy wycofania waszych wojsk mogłybyśmy przecież negocjować za pośrednictwem posłów, choćby tej tutaj Arii.
    
    - Jaka to propozycja?
    
    - Zanim ją przedstawię, chciałabym jednak uraczyć cię najpierw pewnym... widowiskiem. Twego małżonka i rycerza także. To powinno pomóc wam w podjęciu właściwych decyzji.
    
    - Jak sobie życzysz. - Rianna wzruszyła ramionami. - To twój pałac. A przynajmniej nadal jeszcze twój.
    
    - Tak właśnie jest. Zaczynaj, Ario! - Bazylissa ponownie skinęła dłonią.
    
    Na ten znak dziewczyna uchwyciła ogniwa przykuwające obrożę ...
    ... Demetriusza do żłobu, silnym szarpnięciem zmusiła ambasadora, by ustawił się tyłem do swoich dostojnych gości, po czym skróciła łańcuch, omotując go kilkakrotnie i zaczepiając o solidny hak. Arystokrata klęczał teraz z opuszczoną głową i wypiętymi pośladkami, prezentując zasiadającym na swoich krzesłach damom uwięzione pomiędzy deszczułkami genitalia. Dziewczyna ponownie sięgnęła do swojej szkatułki i wydobyła coś, co przypominało metalowe szczypce albo obejmę, zaopatrzoną w solidnych rozmiarów śrubę.
    
    - Przyglądaj się uważnie, księżno, to bardzo ciekawy przyrząd.
    
    Aria przymierzyła metalową obręcz, z pewnym trudem nakładając ją na klejnoty ambasadora Demetriusza. Czując zimny dotyk metalu i wiedząc zapewne, cóż takiego może go czekać, zawył ponownie i usiłował się szarpać. Bezskutecznie. Łańcuchy trzymały mocno, a dziewczyna pewną ręką dokręciła nieco śrubę. Jęki stały się głośniejsze, po chwili jednak więzień zamilkł, zapewne zaniemówił z przerażenia.
    
    - W taki oto sposób skłaniamy do wyznania win zatwardziałych przestępców. Nie tylko zresztą takich. Ten przyrząd okazuje się użyteczny również w innych sytuacjach i może dostarczyć wówczas wielu... wrażeń. Pozwala nadto cieszyć się nimi dłużej niż ostry nóż, czy rozpalone żelazo. A najbardziej zainteresowany prawie do samego końca może mieć nadzieję na to, że zostanie ułaskawiony i skończy się tylko na bólu i strachu. To dodaje wszystkiemu dodatkowego smaku... Czyż nie tak, panie Demetriuszu? Na pewno boisz się tak, że za chwilę ...
«12...181920...40»