-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... zmoczysz się na naszych oczach. Odpowiedzią okazała się kolejna seria jęków oraz gwałtowne szarpanie głową. Bazylissa wykonała rozkazujący gest ręką i Aria ponownie dokręciła śrubę. Obecnie wywołała nie tylko niewyraźne odgłosy cierpienia oraz przerażenia, struga moczu, która spłynęła po kolanach więźnia świadczyła o prawdziwości słów Damareny. - To przykry skutek uboczny. Trzeba z nimi uważać. Zajmij się tym, Ario. Pomogło pozostawione przewidująco przez strażników wiadro z wodą. Dwa kolejne zaciśnięcia obręczy także spowodowały zmoczenie się więźnia i wiadra trzeba było użyć ponownie. Dziewczyna upewniła się, że pomimo potraktowania zimną wodą, przyrodzenie arystokraty tkwi pewnie w swoich okowach. - Przejdź do drugiej części, Ario. Naszemu drogiemu Demetriuszowi też należy się odrobina przyjemności. A nie powinien już okazać się... niewdzięczny. Tym razem oprawczyni wydobyła ze szkatułki pas ze skórzaną wypustką, podobny temu, jaki razem z panią Rianną widzieli już na jej biodrach w Lagunie. Tylko ta imitacja penisa wydawała się zdecydowanie większa i dłuższa. Tym niemniej, zasady posługiwania się tym narzędziem okazały się identyczne, a dziewczyna już poprzednio udowodniła posiadaną w tej materii wprawę. Toteż i teraz poradziła sobie bez zarzutu, pomimo słabej już szarpaniny ofiary, której towarzyszyły za to coraz głośniejsze jęki. - Panie Demetriuszu, ufam, że nasza piękna Aria zdoła cię zadowolić. Czyż nie zamierzałeś kiedyś starać się o jej rękę? ...
... Zapewne boleśnie przeżyłeś odmowę, korzystaj więc teraz z okazji. Tamten ból niech zostanie zwalczony przez obecny. – Roześmiała się. - A my popatrzymy. Przypomniał sobie pewną rozmowę z młodą kobietą i przynajmniej w części zrozumiał jej obecną bezwzględność. Tu nie chodziło tylko o posłuszeństwo rozkazom władczyni. Myśl o takim małżeństwie napełniała ją wstrętem, tym bardziej, że zapewne tylko protekcji cesarzowej zawdzięczała uniknięcie tego związku. Toteż nie zdziwił się, gdy brutalnie weszła w odbyt ofiary, nie bawiąc się przy tym w żadne subtelności. Były narzeczony zawył z bólu, czego nie zdołał stłumić nawet knebel. Poprawiła jeszcze kilkoma pchnięciami, zanim zdołała zagłębić sztucznego penisa w całości. Gdy już nieszczęsny Demetriusz mógł mieć nadzieję na to, że najgorsze za nim, dokręciła ponownie śrubę. Powtarzała ten ruch dłoni jeszcze trzykrotnie, po każdorazowej serii pchnięć. Ambasador nie miał już zapewne sił aby krzyczeć, z zakneblowanych ust wydobywało się raczej coś na kształt łkania. Tak, to musiało być łkanie. Nabrał tej pewności, gdyż w przeciwieństwie do obydwu dam mógł obserwować twarz oraz załzawione oczy arystokraty. Podobnie, jak i oblicze Arii, zastygłe w jakimś grymasie ekstazy oraz nienawiści. Nie w taki sposób prezentowało się podczas ich spędzonej wspólnie nocy. "Nie mnie ją oceniać. Nic nie wiem o tym, co wydarzyło się tu wcześniej i przed czym uchroniła ją cesarzowa.” Przeniósł spojrzenie na obydwie władczynie. Bazylissa chłonęła ...