-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... widowisko z dostrzegalną ekscytacją, Rianna również nie pozostawała obojętna. Co prawda, o ile znał małżonkę, to chętniej użyłaby mniej wymyślnych środków, choćby zwykłego bicza. Północ nadal hołdowała prostszemu sposobowi życia. I to księżna Dalekiej Północy przerwała wreszcie niezwykłe przedstawienie, wydane zapewne głównie na jej użytek, chociaż i jego samego uczyniono uprzywilejowanym widzem. - "Przynajmniej do czasu.” - Mimowolnie wzdrygnął się na tę myśl. - Czy sprowadziłaś mnie tutaj, abym przyglądała się, w jaki sposób zabawiasz się ze swymi niewolnikami? - spytała zimno Rianna, wyzwalając się z narzuconego obserwowaną sceną uroku. - O nie, księżno. Chcę tylko, abyś ujrzała, jak gorliwie wielbią imię swojej Pani. Pani Połowy Świata. Wystarczy, Ario. Dajmy mu szansę, aby okazał, jak bardzo wdzięczny jest za naszą uwagę. Dziewczyna z pewną niechęcią wynurzyła sztucznego fallusa z odbytu więźnia. - A teraz, Demetriuszu, pozwalam ci wyrazić swoją radość z możliwości zabawienia twojej Pani i może nawet... Tak, pozwalam ci prosić o łaskę. Arystokrata gorliwie pokiwał głową, omal nie rozbijając sobie nosa o krawędź żłobu. Na znak Damareny, Aria wyjęła knebel i odpięła łańcuch. Ambasador odwrócił się pospiesznie i nie bacząc na odczuwany niewątpliwie ból ruszył na kolanach w stronę tronu cesarzowej. - Najdostojniejsza i Najłaskawsza Pani, błagam, okaż miłosierdzie twemu niewolnikowi. - Uderzył czołem o kamienie posadzki. Rianna przyglądała się tej ...
... scenie nie kryjąc pogardy, skierowanej ku obydwojgu jej uczestnikom. Nie umknęło to zapewne uwadze bazylissy, z wyraźną złością wypowiedziała bowiem następne słowa - Nie jesteś godzien tego, bym przyjmowała twoje hołdy, ale zezwalam, abyś ucałował ziemię u stóp tronu Pani Połowy Świata. - Dziękuję za ten zaszczyt. - Upokorzony wielmoża gorliwie wykonał rozkaz. Pod ironicznym spojrzeniem księżnej Dalekiej Północy Damarena odepchnęła głowę Demetriusza podeszwą sandałka. - Wystarczy! Ario, przekaż tego nędznika w ręce straży. Niech umieszczą go w zwykłej celi, zdejmą ten przyrząd i te deski oraz oczekują dalszych rozkazów. Ty także zaczekaj na wezwanie. Wyprowadzany arystokrata, nadal na kolanach, wykrzykiwał podziękowania i sławił miłosierdzie bazylissy. Zamilkł dopiero wówczas, gdy na znak cesarzowej Aria potraktowała jego wciąż jeszcze uwięzione klejnoty czubkiem wysokiego buta. Słowa uwielbienia zastąpił jęk bólu. - Może przejdziemy wreszcie do naszych spraw? - zaproponowała Rianna. - Dobrze. Jak widzisz, trzymam w niewoli twego pana i małżonka, księcia Bastiana. Jest cały i zdrowy. W zamian za jego życie i wolność nie żądam złota ani nawet obietnicy odstąpienia waszych wojsk. - Czegóż więc? - Ta połowa świata, w której leżą wasze władztwa, też stanowiła niegdyś część dawnego Cesarstwa. I chcę, aby stała się nią ponownie. - Wiesz dobrze, że to niemożliwe. Nie masz ani takiej władzy, ani takiej siły. - Tym niemniej, żądam, abyście oboje złożyli mi ...