-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... hołd należny cesarzowej, Pani Całego Świata. Tu i teraz, ty pierwsza, księżno Dalekiej Północy. Gdy to uczynicie, uwolnię Bastiana i obdaruję was bogatymi darami. Nie zażądam nawet odstąpienia spod murów mojej stolicy. Sama poradzę sobie z tym oblężeniem. - To i tak nic nie zmieni, to będzie tylko pusty gest! - Jeżeli tak, to wykonaj go, księżno. Wykonaj i przyjmij tytuł wikariusza swojej prowincji. - Mam uklęknąć przed tobą jak wasal przed swoim panem? - Nie, księżno. Chcę, abyś upadła na twarz i ucałowała moje stopy, zgodnie z ceremoniałem cesarskim. Potem uczyni to samo książę Bastian. - Nigdy! - Wzburzona Rianna zerwała się z fotela. Bazylissa klasnęła w dłonie. Do pomieszczenia powróciła Aria na czele kilku strażników. - Zechciej jednak usiąść, księżno. Gdy pani Dalekiej Północy dostosowała się do tego przynajmniej życzenia gospodyni, ta odesłała straże, zatrzymując dziewczynę. - Nie zapominaj, że dysponuję pewnymi środkami... nacisku. Ujrzałaś na własne oczy, jak potrafią okazać się skuteczne. Ty jesteś tu gościem. Może niekoniecznie mile widzianym, ale jednak zaproszonym gościem. Byłoby poniżej godności Pani Połowy Świata wykorzystywać taką sytuację. Natomiast książę Bastian dostał się do niewoli w wojennej potyczce. I jego małżonka nie chce dostarczyć wyznaczonego okupu. To on zapłaci więc za twoją dumę, księżno. Ario, czeka cię kolejne zadanie. Słuchał tych słów z przerażeniem. - "Byle tylko nie zmoczyć się jak Demetriusz.” - ...
... Przemknęło mu przez głowę. - "Byle tylko teraz się nie zmoczyć.” - Pani, wszystkie moje przyrządy nosi jeszcze na sobie tamten głupiec, coś zacięło się przy gwincie i trochę potrwa, zanim to zdejmą... - To niech utną mu jaja... Dobrze, myślę, że zwykły bicz też wystarczy. Ten masz chyba w pogotowiu? - Oczywiście, pani. - Bierz się więc do pracy i wychłostaj księcia Bastiana. Może spodoba mu się to bardziej, niż gdybym rozkazała, aby zajęli się tym strażnicy. Za to nie przypadnie do gustu księżnej, czyż nie? Rianna zachowała milczenie, podczas gdy Aria sięgnęła raz jeszcze do zasobów swojej tajemniczej szkatułki, wyjmując tym razem rzemienny bicz. Na szczęście zwyczajny, bez ołowianych kulek. Ale i taki potrafi sprawić potężny ból. Dziewczyna długo wybierała właściwą pozycję. - Zaczynaj wreszcie! Pierwsze uderzenie spadło na pośladki. Do tej pory uważał, że Aria okazuje mu przy różnych okazjach życzliwość. Liczył więc na umiarkowaną siłę uderzeń. Zawiódł się jednak, być może obawiała się tak jawnie zlekceważyć rozkazy, a może zachowała jeszcze ślady pobudzenia zadawaniem poprzednich tortur. Przy czwartym smagnięciu przez plecy jęknął. Pani Rianna zerwała się ponownie z fotela. - Dość tego! - Proszę, usiądź, księżno. - Nie będę siedziała, gdy cierpi mój pan i małżonek! - Cierpi tylko i wyłącznie z powodu twojej dumy. Wystarczy jeden twój gest, aby odzyskał wolność. Pani Dalekiej Północy stała bez ruchu. Na znak bazylissy spadły kolejne uderzenia, ...