1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... doliczył się teraz razem dwunastu. To już bardzo bolało, nie zdołał powstrzymać się od krzyku, chociaż i tak potraktowano go łagodniej niż Demetriusza.
    
    - Wybacz, Bastianie, nie mogę... Wiesz, że zrobiłabym dla ciebie wszystko, ale tego nie potrafię... Nie potrafię...
    
    - Wytrzymam... Taką właśnie cię kocham... Kocham ciebie, a nie tę dziwkę... Aaach!!!
    
    Cóż, od wydania okrzyku bólu powstrzymać jednak się nie zdołał. Stracił rachubę uderzeń, pozostały tylko krzyk i cierpienie. Wreszcie doczekał się jakiejś przerwy. Leżał już wówczas z twarzą na kamieniach posadzki
    
    - Proszę, każ przestać. Proszę.
    
    - Złóż mi hołd i nazwij swoją panią, Panią Całego Świata, a wszystko natychmiast się skończy.
    
    - Nie! Bastianie, wybacz... Wynagrodzę ci to, jeśli zdołam, ale nie potrafię!
    
    - Wytrzymam... na pewno wytrzymam - jęknął, albo tylko mu się wydawało, że wypowiedział te słowa. Ponownie ogarnął nim przypływ bólu, bólu, którego powrotu tak bardzo się obawiał, ale nie znalazł sposobu, aby uniknąć.
    
    A jednak fala opadła, a przynajmniej nie przybrała z nową siłą.
    
    - Rzeczywiście, wystarczy. Nie zależy mi na tym, aby cierpiał bez potrzeby. Aby umarł pod biczem. A tak mogłoby się stać. Wiem już to, czego chciałam. A ty, księżno, pokazałaś, ile gotowa jest uczynić Królowa Urody i Miłości dla swego rycerza, pana i małżonka. Nie potrafi poskromić własnej dumy. I to mnie nazywasz ladacznicą albo gorzej jeszcze. Sama nie jesteś godna takiego miana, nawet dziwka potrafi okazać ...
    ... serce temu, kogo pokocha. Dziwka może tak, ale na pewno nie lodowa suka. Zapraszam teraz na kielich wina, jeżeli masz ochotę. Jeżeli nie, wracaj do obozu. Nie obawiam się ani ciebie, ani twoich wojsk. Książę zostanie tymczasem tutaj, myślę, że znajdzie lepszą opiekę. I nie chodzi mi tylko o naszych medyków. Poruczam to zadanie tobie, Ario. Potem odprowadzisz księżną do jej obozu, tak samo potajemnie, jak tu przybyła.
    
    Dalszego ciągu tej rozmowy już nie usłyszał.
    
    ***
    
    Gdy zaczął dochodzić do siebie, miał wrażenie, że jego obolałym ciałem zajmują się nie tylko medycy. Wyczuwał dotyk dłoni o wiele delikatniejszej, także intensywny zapach perfum nie wydawał się typowy dla śmierdzących zwykle jakimiś podejrzanymi miksturami przedstawicieli tej profesji. Nie padło jednak ani jedno słowo, a on sam nie zdołał unieść głowy. Wkrótce znowu stracił świadomość. Tym razem sen okazał się prawdziwie uzdrowicielskim, po przebudzeniu czuł się zdecydowanie lepiej. Plecy i pośladki nadal bolały, ale nie paliły już żywym ogniem. Ustały też zawroty głowy. Poruszył na próbę kończynami, mógł to uczynić bez problemu, zniknęły więc również łańcuchy. Otworzył oczy i ujrzał, że powrócił do znajomej już celi z wygodnym łożem. Jego nagość ponownie okrywała opończa, utkana jednak tym razem z bardzo kosztownego materiału, obszyta gęstym futrem jakiegoś egzotycznego zwierzęcia i przesiąknięta wonią pachnideł identyczną z tymi, które uprzednio wyczuwał. Ktoś musiał go zapewne obserwować, usłyszał bowiem ...
«12...222324...40»