1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... szpiegów. I przyjęła mnie na służbę. Nie chcę jednak wracać do tego myślami, wolę obecne życie, szukam przyjemności i zapomnienia, gdzie tylko się da.
    
    - Dlaczego więc teraz mi o tym powiedziałaś?
    
    - Nie wiem... Bo nie chciałam... Bo widziałeś zbyt wiele i może nie chciałam, abyś źle o mnie myślał.
    
    - Jakie to ma znaczenie, co o tobie myślę?
    
    - Bardzo duże... Kiedyś odzyskasz przecież wolność, wrócisz do obozu albo do swojego kraju. Nie wiem, czy twoja żona rozpowie o tym, co ujrzała, ale Rodmund... Nie chcę... I tak na pewno mnie znienawidzi, cokolwiek byś nie powiedział, ale jednak...
    
    - Nie powinienem był wtedy pytać, jak wypadłem w porównaniu z księciem piratów, prawda Ario?
    
    - Nie pytaj więc i teraz, Bastianie. Niech ci wystarczy, że bazylissa okazała zadowolenie z otrzymanej relacji. A to także ma znaczenie, jeszcze się o tym przekonasz. Twoje rany goją się dobrze, odzyskujesz siły. Moje zadanie skończone. - Wróciła do roli twardej i przebiegłej wysłanniczki cesarzowej. - A teraz wybacz, wzywają mnie inne obowiązki. - Czyżby zdążyła już pożałować chwili niewczesnych zwierzeń?
    
    ***
    
    Przez kilka następnych dni nie doczekał się już wizyty żadnej wysoko postawionej damy, co w absurdalny sposób sprawiło mu zawód. Odwiedzał go tylko medyk, zadowolony z postępów kuracji i skutecznego działania maści. Do posiłków podawano oprócz wody wino, bardzo dobrego gatunku. Nadal więc cieszył się czyimiś względami. Toteż nagły ruch przed drzwiami celi, tuż po zakończeniu ...
    ... obfitej wieczerzy, uznał za wydarzenie najzupełniej naturalne i wyczekiwane. Podobnie jak i to, że w otwartych drzwiach pomieszczenia stanęła sama Pani Połowy Świata we własnej osobie. Zdziwił się natomiast strojem wybranym przez Najjaśniejszą Damarenę. Dwukrotnie dostąpił dotąd zaszczytu przebywania w jej obecności i za każdym razem bazylissa występowała w szatach bardzo wyszukanych, uszytych z kosztownych materii. Jej twarz pokrywał wówczas staranny makijaż, a szyję, uszy, przeguby i nawet sandałki zdobiły skrzące się złotem oraz szlachetnymi kamieniami, wykwintne dzieła sztuki jubilerskiej. Tym razem nałożyła jednak lekki, skórzany pancerz, przypasała sztylet, a stopy ukryła w prostym, wojskowym obuwiu. Stał przed obliczem gotowej do boju wojowniczki, co kłóciło się ze znanym mu dotychczas obrazem władczyni Chrysopolis. Szykowały się ważne wydarzenia i on sam z pewnością miał odegrać w nich jakąś rolę, skoro cesarzowa zadała sobie trud, by odwiedzić swego więźnia.
    
    - Witaj, książę. Cieszę się, że odzyskałeś siły, jak mnie powiadomiono i co sama widzę. Wiedz, że dzisiejszej nocy rozstrzygną się losy tego śmiesznego oblężenia oraz całej tej, godnej pożałowania wojny. Oczywiście, Chrysopolis zwycięży, tak jak zawsze bywało!
    
    - Przybyłaś tu po to, pani, aby mi o tym powiedzieć? - Nie zamierzał padać na kolana czy składać jej hołdu w jakikolwiek inny sposób, ale jednak wstał.
    
    - Przybyłam, bo chcę, abyś na własne oczy ujrzał triumf Pani Połowy Świata. Co więcej, zamierzam ...
«12...242526...40»