-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... chwili rozpoczęcia oblężenia. Cóż jednak zamierzała Damarena? Przeprowadzić niespodziewany kontratak własnej floty? Dlaczego jednak miałaby aż tak ryzykować, bo mimo wszystko, nie wróżył takiemu przedsięwzięciu powodzenia. - Chodźmy na górę. Chcę dokładnie wszystko zobaczyć. I nie zapomniałam o mojej obietnicy, książę. - Ujęła jedną z pochodni i ruszyła ku schodom. Opuszczając pomieszczenie, pozostawili kilkunastu strażników, zapewne po to, by strzegli mechanizmu. Wszyscy inni przyspieszyli kroku. On sam, gnany ciekawością, także dobrze wyciągał nogi. Działo się coś ważnego, coś, co miało zadecydować o losach wojny. Nawet jeżeli nie miał na te wydarzenia żadnego wpływu, żywił przynajmniej nadzieję, że ujrzy je własnymi oczyma. Na koronie wieży nadal panowała cisza. - Ario, daj znak - rozkazała bazylissa, przekazując dziewczynie pochodnię. Ta trzykrotnie nakreśliła w powietrzu symbol krzyża. Razem z Damareną wpatrywały się następnie w mrok zalegający wody otwartego morza. Po chwili błysnęło tam jakieś światło, ktoś powtórzył sygnał i znowu zapadła ciemność. - Doskonale, wszystko zgodnie z planem. Musimy tylko chwilę zaczekać. - Cesarzowa przejęła pochodnię i starannie zgasiła ją w ustawionym przy blankach naczyniu z piaskiem. W zamian rzuciła dziewczynie klucz. - Zajmij się naszym gościem. - Nadal wpatrywała się usilnie w ciemność. Ustawiono go plecami do kamiennego filara zajmującego środek platformy, skuwający pas łańcuch przymocowano do wmurowanego ...
... pierścienia. Mógł poruszać ramionami i nogami, tyle, że tkwił w miejscu. Przynajmniej miał dobry widok na morze i zatokę, a wszystko wskazywało na to, że właśnie tutaj, tuż przed jego oczyma, rozegrają się decydujące wydarzenia tej wojny. Szczodra Dłoń stała otworem i ktoś zamierzał z tego skorzystać. Tylko kto i w jaki sposób? Damerena nadzorowała tymczasem odpowiednie ustawienie naczynia z żarem, które przyniesiono z głębi wieży. Umieszczono je obok filara, tuż poza zasięgiem stóp więźnia. Zadowolona cesarzowa podeszła do swego jeńca, własną dłonią narzuciła zerwaną przez strażników opończę. - Nie zapomniałam o tobie, książę. Wybacz, ale dopiero teraz mogę poświęcić ci odpowiednią uwagę. Pewnie ciekawi cię, co się dzieje? Zaraz ci to wyjaśnię, a także opowiem o roli, którą w nadchodzących wypadkach odegrasz ty sam. - Z pewnością szykujesz jakąś zdradę. - Zdrada to nieodpowiednie słowo w tych okolicznościach. Pasuje raczej do aktualnych planów moich wrogów. Ja przygotowałam tylko mały podstęp, czeka ich szczególne przyjęcie. - Opuszczony łańcuch i ten znak na morzu... Kogo chcesz tu zwabić? - Kogo tylko się da, książę. Przede wszystkim Rodmunda, ale mam szczerą nadzieję, że pirat nie przybędzie sam. Z pewnością będzie potrzebował zbrojnych swego kuzyna, w końcu bardzo z zabiegał o przyjaźń Niedźwiedzia. Liczę też na to, że szansa zwycięstwa chociaż ten jeden raz skłoni do wspólnego działania także duxa Enrico. A razem z nim hrabiego Rajmunda... - Czy ...