-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... przypadkiem nie za szeroko zastawiasz sieci, pani? Jeżeli wpuścisz ich wszystkich do zatoki, a coś takiego chyba właśnie zamierzasz, to nie zdołasz już stąd wyrzucić. Nawet jeżeli zaskoczysz Rodmunda i innych, to twoja flota jest zbyt słaba, aby stawić im czoła w otwartym boju. - Nie doceniasz mnie, Bastianie. Ale mówisz prawdę, mam na to zbyt mało ludzi i okrętów. Przyznam też, że nie dorównują zabijakom Rodmunda. Dlatego skorzystam z twojej pomocy. To ty zniszczysz moich wrogów. Własnych zresztą także. Nie zapominajmy, w jaki sposób trafiłeś tu w gościnę. - Mojej pomocy? Chyba oszalałaś! Nie wiesz, o czym mówisz, pani! - Obiecałam uczynić cię Panem Ognia i dotrzymam słowa. A jako ognisty władca płomieni zyskasz aż nadto mocy, by spalić ich okręty! - Co takiego? Jakim sposobem? - Takim! Wyciągnęła dłoń i jeden z żołnierzy wręczył jej łuk oraz kilka szczególnych strzał. Bardzo długich, z grotami owiniętymi pakułami. - Spójrz, książę. Dam ci ten łuk i to ty, we właściwej chwili, wypuścisz ognisty pocisk. Wzniecając płomień, który ogarnie wody zatoki i którego nie da się ugasić! Staniesz się prawdziwym panem Złotego Płomienia! - Ale jak... Ten dziwny starzec... Mistrz Leon, jak go nazywałaś... - Tak Bastianie, to mistrz bractwa wytwórców sławnego ognia Chrysopolis. Ognia, który płonie także na wodzie i którego nie sposób wodą ugasić. On i jego bracia pracowali od dłuższego czasu bez chwili wytchnienia, szykując odpowiednią ilość mieszanki. To ciecz, ...
... płyn, który unosi się na powierzchni zatoki. I na niej zapłonie, jeżeli go podpalić. Dzisiejszego wieczoru wlano do Szczodrej Dłoni, w jej górnej części, mnóstwo beczek tego niezwykłego specyfiku. Plama zmierza powoli ku otwartemu morzu, pchana korzystnym wiatrem oraz falą odpływu, sam słyszałeś. Zmierza na spotkanie floty Rodmunda oraz wszystkich tych, którzy okażą się na tyle głupi, aby mu towarzyszyć. A ty, książę, wystrzelisz płonącą strzałę w chwili, którą wskażę. Ja dotrzymam słowa, tobie natomiast, mój niedoszły rycerzu, dam okazję zniszczenia wrogów Pani Połowy Świata. - Nie zrobię czegoś takiego! Nie licz na to! - Tak naprawdę, niczego to nie zmieni, wiesz o tym przecież. Ale moja satysfakcja, satysfakcja Cesarzowej Chrysopolis, satysfakcja oszukanej kobiety, też jest coś warta. Dlatego znajdę sposób, abyś jednak uczynił to, czego sobie życzę. - Ciekawe jaki? Szykując nowe tortury? - Książę, obrażasz mnie takimi podejrzeniami... - Wpatrywała się uporczywie w morze i jej twarz przybrała wyraz drapieżnego zadowolenia. - Tak, chwyciła przynętę – wyszeptała. - O czym mówisz, pani? - Spójrz! Wskazała ręką. Czołowe okręty zachodniej floty zaczynały właśnie przechodzić pomiędzy obydwiema wieżami, nie napotykając zapory łańcucha! Zatoka leżała przed nimi cicha i pozornie bezbronna. Ledwie widoczne, dawały się jednak rozpoznać przy słabej poświacie wielkiego miasta. Jako jedna z pierwszych, po bliższej, południowej stronie Szczodrej Dłoni płynęła galera ...