1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... pod znakiem Sokoła. Rodmund! Ale, ale... Obok powiewał na maszcie jeszcze inny proporzec. Wytężył wzrok... Tak, to jego własne godło - Złoty Płomień! Co on tam robił? Rianna! Ta myśl przeszyła niczym błyskawica. Księżna i małżonka także brała osobisty udział w tym ryzykownym przedsięwzięciu. I jak zawsze, szła na czele, w pierwszej linii. Prosto w śmiertelną pułapkę! Chwyciła przynętę, powiedziała bazylissa... Jaką znowu przynętę? Chyba, że... Cała ta scena w lochach, wzięta jak z kiepskiego przedstawienia, była właśnie przynętą! Obliczoną na zranienie, doprowadzenie do wściekłości oraz skłonienie do nierozważnego działania dumnej, gorącokrwistej kobiety i władczyni. Potraktowana w taki sposób, upokorzona na różne sposoby, zmuszona do bezsilnego obserwowania cierpień małżonka, Rianna z radością ujrzała okazję do zemsty. Dostrzegł nagle cały ciąg wydarzeń jak na dłoni. Plan nocnego ataku podsunęła zapewne Rodmundowi Aria, łudząc posiadanymi kontaktami w mieście, w tym z własnym ojcem, dowódcą floty. Obiecała przygotować zdradę, ale czyniła to na polecenie bazylissy, zdradzając w istocie kochanka – pirata. A sama Damarena postarała się o to, by w zastawioną pułapkę wpadła także księżna Dalekiej Północy. To już po tym, gdy on sam zawiódł niesprecyzowane chyba do końca oczekiwania i rojenia Pani Połowy Świata.
    
    - Oto mój sposób, Bastianie – podjęła bazylissa. - Złożyłam ci jeszcze drugą obietnicę. Obiecałam roztopić okowy lodu. I uczynię to przy pomocy ognia, na twoich oczach. ...
    ... Jeżeli to ja osobiście będę zmuszona wystrzelić ognistą strzałę, to przysięgam, że skieruję ją prosto ku galerze Rianny i Rodmunda. Nie dostaną wtedy żadnej szansy. Tobie... tobie pozwolę wybrać cel samemu. Możesz strzelić do Niedźwiedzia, ale i on płynie zbyt blisko. Ale spójrz, na przeciwległym skrzydle widzimy Lwa, znak Laguny oraz duxa Enrico. Namawiał do tej wojny, słusznie więc zapłaci. A Rianna i Rodmund zdołają się może wtedy uratować. Pirat to znakomity żeglarz i kto wie, czy nie znajdzie jakiejś drogi ucieczki. Co ty na to, książę?
    
    - Zrobię jak mówisz! - rzucił wściekły i bezsilny. - Daj ten łuk i strzały! To dla Rianny – wyszeptał jeszcze.
    
    - Nie tak szybko. Zatoka jest długa, plama ognistej cieczy dopiero nadpływa. Dostaniesz łuk we właściwej chwili. A teraz... - Znowu wpatrywała się w przejście. - Chyba są wszyscy. Kapitanie, zejdź na dół, każ podnieść łańcuch! Chcę ich mieć w pułapce, nie zdołają uciec przed ogniem.
    
    Dowodzący strażą oficer ruszył wykonać rozkaz.
    
    - Czy to naprawdę konieczne, pani? - odezwała się niespodziewanie Aria. - Powiedziałaś, że będą mieli szansę ratunku.
    
    - Niektórzy z nich może i tak, ale na pewno nie ich okręty. Te spłoną co do jednego. Taki cios zakończy to pożałowania godne oblężenie i całą tę wojnę.
    
    Dziewczyna nie pytała już więcej, tylko w milczeniu wpatrywała się w sunące po zatoce galery. Szły powoli, pod wiatr, ze zwiniętymi żaglami i na wiosłach. Drzewca tych ostatnich owinięto zapewne szmatami, aby nie powodować ...
«12...293031...40»