-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... hałasu. Zmniejszało to tempo marszu, a i tak na nic się nie zda. Spoglądając z wieży mogli bez trudu ujrzeć, jak łańcuch uniósł się niespiesznie z odmętów i naprężył tuż pod powierzchnią wody. Znacznie mniejsze szanse na dostrzeżenie tej zmiany mieli ludzie na pokładach galer. Te kontynuowały swoje zadanie, załogi nie zauważyły więc zapewne niczego podejrzanego. Damarena, obserwująca dotąd wszystko z największym spokojem, może jedynie udawanym, nagle drgnęła. Zwróciła spojrzenie w głąb zatoki. Wszczął się tam jakiś ruch! Wytężywszy wzrok, ujrzał nieoczekiwanie dużą grupę okrętów idących na spotkanie napastnikom zakradającym się na wody Dłoni! Ci ostatni jeszcze ich nie zauważyli, ale obecni na wieży nie mogli mieć wątpliwości. To cesarska flota, mniej wprawdzie liczna, odważnie wychodziła naprzeciw wroga, by stawić mu czoła w rozpaczliwej walce. - Co robią ci przeklęci głupcy! - zawołała zaskoczona cesarzowa. - Dlaczego wyszli z portu?Nie dostali takiego rozkazu! Jeżeli wpłyną w plamę ognistej cieczy... Pchają się prosto w płomienie. Ario! Twój ojciec jest na wieży, po przeciwnej stronie zatoki i stamtąd pilnuje wszystkiego... Co się stało? Ktoś musiał przekręcić albo źle zrozumieć wydane polecenia! - Trzeba ich poświęcić, pani. Jeżeli nie da się inaczej. – Słowa te wypowiedział powracający oficer. - Nie! To moje okręty i moi ludzie! Będę ich potrzebowała, a zresztą... Musimy ich zawrócić! - Ale jak tego dokonać? Mam tu łódź patrolową, można ją obsadzić i ...
... wyprawić posłańca. To jednak ryzykowna misja. A zresztą nasi, widząc już wroga, który wszedł do zatoki bez walki, muszą podejrzewać zdradę. W jaki inny sposób tamci zdołaliby ominąć łańcuch? Nie posłuchają żadnego gońca, nie będzie też czasu na oglądanie pierścienia albo odczytywanie listu! - Jest sposób, kapitanie! Ja sama popłynę i dam się poznać! Posłuchają przecież osobistego rozkazu cesarzowej! Wielu twoich zuchów to też dzielni żeglarze, wiem o tym. Obsadź tę łódź i ruszajmy! - Nie wiem, czy starczy ludzi... - Weź kogo tylko się da, pospiesz się! - Pani, to niebezpieczne... Nie powinnaś... - Muszę! Nikt inny tego nie zrobi. Nie posłuchają niczyjego rozkazu. Zbieraj swoich i wyprowadź łódź. Ja zaraz dołączę! Bazylissa odwróciła się ku Arii. - Masz tu łuk i strzały. Dopilnuj wszystkiego. Jeżeli Bastian jednak nie zechce, trudno, sama rzuć ogień. W chwili, którą uznasz za odpowiednią. Plama jest już blisko, ujrzysz ją z góry, jak czernieje na wodzie i uspokaja fale. Od ciebie zależą losy miasta, ja muszę płynąć. - Jak rozkażesz, pani. – Dziewczyna potwierdziła głucho przyjęcie zadania. Damarena zniknęła w zejściu, a po chwili ujrzeli Panią Połowy Świata stojącą na dziobie sporych rozmiarów galery, która pomknęła w głąb zatoki. Miała spore szanse, aby zdążyć. Wioślarze naprawdę przykładali się do pracy, rozumieli zresztą, że muszą uciec zarówno przed wrogiem, który z pewnością już ich zauważył, jak i przed czającym się podstępnie ogniem. - Ario... ...