-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... tym wszystkim zapomniała odebrać! - Nie wiem... Nie strzelaj! Ponownie ocenił sytuację. Teraz albo nigdy! Galera cesarzowej przyspieszała, jeszcze kilka pociągnięć wiosłami i opuści niebezpieczny obszar. Bazylissa wpatrywała się z napięciem w płomienie, które pojawiły się niespodziewanie na koronie wieży. Szybko wprawdzie przygasły, ale pozostała jeszcze ognista strzała! - "Ciekawe, co ona może stamtąd zobaczyć?” - Pomyślał. Wykonał salut na podobieństwo pochylenia włóczni i chwila minęła. - "A jednak, coś ode mnie dostałaś, pani. Własne życie oraz tron, jeżeli zdołasz utrzymać go w tym gnieździe żmij.” - Nie strzeliłeś... Dlaczego, panie? - Bo nie chciałem uczynić tego dla zemsty... A może nie pragnę, aby uznano cię za zdrajczynię i córkę zdrajcy? - Ale ja i tak zdradziłam! Zdradzam po kolei wszystkich, na których mi zależy! Cokolwiek bym nie uczyniła, dzisiaj i tak ich zdradzę. Rodmunda albo Damarenę! - O czym ty mówisz? - Jak myślisz, panie, dlaczego twoja małżonka podjęła tak ryzykowny plan, skoro wiedziała, komu naprawdę służę? Z pewnością mogła przypuszczać, z czyją pomocą Rodmund ułożył całe przedsięwzięcie? Rzeczywiście! Przecież sama nienawiść nie mogła pozbawić Rianny całego przyrodzonego jej rozumu. Nie powinna była pozwolić na ten wypad. A już na pewno nie wsiadać na jeden z okrętów. Tymczasem znak Złotego Płomienia widniał na maszcie galery księcia piratów. - Dlaczego? - Na rozkaz bazylissy wyznałam jej, że kocham Rodmunda i to ...
... dla niego zdradzę cesarzową. Powiedziałam, że noszę jego dziecko... - I księżna uwierzyła w coś takiego? - Uwierzyła... Uwierzyła, bo to prawda! Naprawdę kocham Rodmunda i naprawdę urodzę mu syna! Jako kobieta, twoja Rianna potrafi to wyczuć. Wiedziała, że w takiej sprawie nie potrafiłabym jej oszukać. - Dlaczego więc... Co ty właściwie czynisz i czego chcesz, Ario? - Nie wiem! A ty nigdy nie pojmiesz, co niegdyś uczyniła dla mnie cesarzowa... - A czy Rodmund wie, że zasiał w tobie życie? - Wyznałam mu to wczoraj, a on... Obiecał, że mnie poślubi i posadzi obok siebie na tronie Chrysopolis. A nasz syn zostanie w przyszłości cesarzem. Cesarzem z rodu Dalassenów! - A teraz ty wierzysz w takie puste słowa? To zupełne bzdury! - Dlaczego bzdury? Nie zapominaj, kim jestem. Rodmund ma wielkie ambicje. Od dawna zamierzał zawładnąć Złotym Miastem. To dlatego wyruszył na tę wojnę. Inni książęta przysięgli uznać jego władztwo, zanim przedstawił im swój plan zdobycia Chrysopolis. Ale pojmuje, że jako obcy nigdy nie uzyska poparcia ludu i nie utrzyma się na tronie. Myślał nawet o poślubieniu Damareny, gdyby zaszła taka potrzeba, ale... - Ale co? - Zrozumiał, że jako małżonek Arii z rodu Dalassenów, otrzyma dużo więcej. Dużo więcej niż może mu ofiarować uzurpatorka. Nasze, moje nazwisko, wiele znaczy. - Dlaczego więc... - Nie wiem! Rozumiesz? Nie wiem, co mam zrobić! Ale nie chcę wypuszczać tej strzały! - Uwolnij mnie – powtórzył. - Nie... Nie mogę ...