-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... zwrocie eskadry cesarskiej. Tu i tam galery zderzały się, sczepiały wiosłami i łamały te ostatnie. Dryfując bezradnie, stawały się łupem ognia, którego nie dawało się ugasić. Przerażeni marynarze i wojownicy szukali ratunku skacząc do wody, ale i tam najczęściej nie zdołali go znaleźć. Podniósł się krzyk, tysięczny krzyk bólu i rozpaczy. Pomyślał, że gdyby to nie on rzucił ogień, lecz uczynił to nieco później ktoś z pokładu jednego z cesarskich dromonów, skutki byłyby jeszcze straszniejsze. Wtedy nikt z tamtych nie miałby żadnej szansy na ratunek. To jednak niewiele w tej chwili pomagało. Przyglądając się upiornemu widowisku, wypowiedział, tym razem szeptem, kolejną modlitwę. - Rianno, twoim żywiołem jest woda. Niech i ona będzie ci dzisiaj życzliwa! Ujrzał, że najbardziej ucierpiały okręty Laguny, znajdujące się najbliżej rozszalałych płomieni. Idące bardziej na południe i bliżej miasta galery Rodmunda zdołały w większości wykonać zwrot, umykając ognistej burzy. Z radością dostrzegł powiewający na maszcie sztandar ze znakiem Złotego Płomienia, nadal nietknięty. Ogień okazywał posłuszeństwo semu panu i przyjacielowi. Jak długo to jednak potrwa? Piraci uciekali w stronę wyjścia z zatoki. Tam, zanurzony tuż pod powierzchnią, czekał na nich łańcuch. Okręt zamykający uprzednio szyk, a teraz prowadzący odwrót eskadry, uderzył weń niespodziewanie pełnym pędem. Wydawało się przez chwilę, że uleci w powietrze. Tak się jednak nie stało, żelazne ogniwa rozpruły drewniane ...
... poszycie i galera pochyliła się, nabierając szybko wody. Pozostałe zwalniały, utkwiły jednak teraz w pułapce, pomiędzy groźnym łańcuchem, a jeszcze bardziej przerażającą falą ognia, nadciągającą powoli, ale nieubłaganie. Ogarniała ona właśnie kolejne, zapóźnione okręty spod znaku Lwa. Tu i tam, w desperacji rąbano przeszkodę toporami. Takie próby były jednak daremne, wszyscy przekonali się już o tym przy okazji poprzednich szturmów. Czy Rianna wyjdzie z tego cało? Co się stanie, jeżeli on sam pomylił się, mimo wszystko, w swoich rachubach? Opierały się przecież na niemożliwych do przewidzenia uczuciach targanej sprzecznymi emocjami młodej kobiety! Wszystko zależało teraz od Arii! Przez chwilę przyglądała się jak oniemiała rozgrywającemu się przed ich oczyma dramatowi. Czy groza odebrała jej zdolność działania? W końcu zareagowała. - Co ty uczyniłeś, przeklęty głupcze! - Ruszyła w jego kierunku, opamiętała się jednak na tyle, by pozostać poza zasięgiem ramion przykutego do słupa więźnia. - Oni wszyscy zginą! Tam jest Rodmund! I twoja Rianna przecież także! Wiem, że pływa jak syrena, ale z tym ogniem nie ma szans! Zabiłeś ich, zabiłeś! - Nie, Ario, możesz ich uratować! Możesz uratować Rodmunda! - W jaki sposób? Mów! - Trzeba natychmiast opuścić łańcuch! Tylko my możemy to zrobić! Nie ma tu nikogo innego. - Nie dam rady! - zawołała rozpaczliwie. - Widziałeś przecież mechanizm! Nie zdołam wybić klinów i poruszyć koła. Są za ciężkie, jestem tylko kobietą! - Załkała, ...