-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... upokorzona własną słabością. Słabością nie ducha, woli czy rozumu, ale czysto fizycznymi cechami ciała, które zdradzało ją w tak ważnej chwili. - Ale wystarczy ci siły, aby mnie rozkuć! Masz klucz! To ja zwolnię łańcuch, zrobimy to razem! Przez chwilę obawiał się, że dziewczyna posłucha mimo wszystko instynktu i zbiegnie w dół, by spróbować samodzielnie opuścić zaporę. Wtedy wszystko byłoby stracone! Opanowała się jednak, rozum wziął górę, tak jak na to liczył. Aria potrafiła podejmować szybkie decyzje. Nie traciła przy tym czasu na żądanie złożenia nic nie wartych przysiąg czy zapewnień. Przecież wiedziała, że on chce uratować Riannę! Łączył ich w tej chwili wspólny cel. - Dobrze! Pospieszmy się! Zdołała uspokoić dłonie, a jej palce raz jeszcze okazały swoją zręczność. Łańcuch opadł, po raz pierwszy od wielu dni nie nosił kajdan! Rzucił jeszcze okiem na zatokę, korzystając ze swego korzystnego punktu obserwacyjnego. Zagłada floty Laguny trwała w najlepsze. Wiele okrętów przysunęło się jednak do zapory, starając się odwlec chwilę spotkania z wciąż płonącym ogniem. Kilka próbowało podejść do północnego brzegu zatoki. Te ostrzeliwano gwałtownie z przeciwległej wieży. Wielki drungarios Nicefor Dalassen dobrze wykonywał powierzone mu zadanie, wbrew fałszywym oskarżeniom ambasadora Demetriusza. Obecnie już martwego, nie zdoła więc zagrozić dobremu imieniu ojca Arii. Pobiegli w dół. Ich kroki wzbudzały głuchy pogłos w pustych pomieszczeniach wieży. Przypomniał sobie, ...
... jak uprzednio kilku rosłych gwardzistów wybijało kliny ciężkimi młotami. Czy aby na pewno zdoła zrobić to teraz sam? Czy nie oszukał mimowolnie zarówno Arii, jak i samego siebie? Teraz wszystko zależało od jego własnej siły i determinacji. Splunął w dłonie, zupełnie plebejskim gestem. Skoro jednak okazywał się skuteczny w przypadku kowala, to i księciu powinien pomóc w podobnej potrzebie. Na szczęście, nie głodzono go w niewoli, za co musiał podziękować w duchu cesarzowej. Z radością poczuł, jak potężny klin ustępuje nieco już przy pierwszym uderzeniu. Potrzebował jeszcze dwóch kolejnych, aby wypadł całkowicie. Potem przyszła pora na następne. W sumie pięć drągów. Osiemnaście uderzeń ciążącym coraz bardziej młotem. Wreszcie kołowrót został uwolniony od blokady. Teraz przydała się pomoc Arii. Dziewczyna nie miała może dość siły, aby skutecznie posłużyć się ogromnym narzędziem, ale na koło naparła z całą determinacją, wspierając wspólny wysiłek. Poszło zaskakująco łatwo, poczuli drgnięcie i mechanizm ruszył. Dobrze o niego dbano, a łańcuch powinien też opaść pod własnym ciężarem. Kolejne ogniwa z chrzęstem znikały w otworze. - Udało się! Chodź szybko na górę! Chcę zobaczyć, czy zdążyliśmy! - zawołała uradowana Aria Pragnął z całych sił uczynić to samo, ale nie miał czasu do stracenia. Pozostawało liczyć na to, że doświadczeni piraci Rodmunda oraz żeglarze z Laguny wykorzystają niespodziewaną szansę. Podobnie, jak i on sam swoją własną. Musiał tylko jak najszybciej pozbyć ...