1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... się dziewczyny. To, że wyrywała się na wieżę, ułatwiało tylko sprawę. Jej także nie miałby serca zabić, o ile w ogóle zdołałby to uczynić.
    
    - Wybacz, szlachetna Ario Dalasseno, ale pragnę poprosić o pozwolenie odejścia i opuszczenia twojego towarzystwa. – Skłonił się dwornie, wypowiadając te słowa.
    
    - Jak to? Co chcesz zrobić? Zamierzasz po tym wszystkim tak po prostu odejść?
    
    - Nie zapominaj, że w Chrysopolis jestem więźniem. Obecnie zbiegłym więźniem. - Na wszelki wypadek ujął mocniej rękojeść młota, gdyby dziewczynie przyszedł do głowy niedorzeczny pomysł podjęcia próby zatrzymania uciekiniera. Obawiał się jednak niepotrzebnie. - Gdzieś tutaj musi być przejście na przystań, tam znajdę jakąś łódź. Ogień nie sięga samej podstawy wieży, a zresztą wiatr znosi go już na pełne morze. W tym zamieszaniu nikt nie zwróci na mnie uwagi.
    
    - Ale co ja powiem bazylissie?
    
    - Powiesz, że Demetriusz zdradził, co jest zresztą prawdą. To on wydał flocie fałszywe rozkazy, przygotował spisek i zamierzał zamordować Panią Połowy Świata, by zająć jej miejsce. To ty temu zapobiegłaś, zabiłaś niegodziwca i w decydującej chwili wypuściłaś strzałę. Uratowałaś miasto, panowanie Damareny i samą cesarzową. Staniesz się bohaterką.
    
    - Czy myślisz, że ktoś w to uwierzy?
    
    - Dlaczego nie, skoro to w dużej części prawda? Ja też będę tak twierdził. Wolę, by nikt nie poznał mojej roli w tych wydarzeniach, nawet Rianna... A właściwie, zwłaszcza ona... Co do cesarzowej, to waszej wzajemnej ...
    ... nienawiści z Demetriuszem zawsze mogła być pewna. I nawet wielokrotnie ją wykorzystywała. - Tu pomyślał z pewnym współczuciem o sytuacji Damareny, która takimi oto metodami zmuszona była upewniać się o wierności swoich sług. Nic dziwnego, że wyobrażała sobie zbyt wiele, czytając nierozsądne wiersze pewnego cudzoziemskiego księcia.
    
    - A twoja ucieczka?
    
    - Zwalisz ją na Demetriusza. Podobnie jak opuszczenie łańcucha i wszystko inne, cokolwiek mogłoby się jeszcze okazać. Z pewnością sobie poradzisz.
    
    - A Rodmund... Co ja mu powiem... O ile kiedykolwiek znajdziemy jeszcze okazję do rozmowy.
    
    - Z pewnością zdołał się uratować. Tylko dzięki temu, że ognia nie rzucono kilka chwil później, a ty otworzyłaś potem wyjście z zatoki. Stracił niewiele okrętów, to Laguna ucierpiała najbardziej. Nie sądzę, aby ta akurat okoliczność mocno zmartwiła księcia piratów. Jeżeli nie jest głupcem, a nigdy go za takowego nie uważałem, to zrozumie, co możesz mu ofiarować. W łożu i nie tylko tam. Przekonasz się, że doceni tak jedno, jak i drugie. Poradzisz sobie – powtórzył.
    
    - Ale przecież teraz nie będę mogła pokazać się w obozie.
    
    - Ja nie zdradzę twojej podwójnej roli. Rianna także nie. Myślę, że mogę zapewnić o tym w jej imieniu. Zwłaszcza, gdy usłyszy o waszych planach obalenia Damereny, bo przecież takowe posiadacie. A przynajmniej zamierzasz dopomóc w tym Rodmundowi. Nie będę też angażował się teraz zbytnio w dalsze walki. Osiągnąłem już to, po co tu przybyłem.
    
    - Cóż takiego, książę?
    
    - ...