-
Sprzedaż kontrolowana (I)
Data: 21.03.2023, Kategorie: enf, kryminał, koledzy, policjantka, Autor: MarekDopra
... zaczynają jej tam robić co chcą, a ona nic nie może poradzić. Czułą jak gładzi ją tam szepcąc do ucha – ciiiii, cichutko, już dobrze. – Popatrzyła w dół. Widziała jak jego dłoń jest potężna w porównaniu do jej malutkiej bezbronnej cipki. Jak jego palce gładzą jej intymną skórkę, z maksymalną czułością, z jaką takie toporne paluchy potrafią. Zobaczyła kątem oka jak chyba trochę bawi go takie uciszanie jej i tym bardziej nie chciała się poddawać. Cała czuła się w tym momencie tak bardzo zdominowana. Nie mogła wykonać prawie najmniejszego ruchu mimo histerycznych prób. Była taka słabiutka w porównaniu do niego, że nie robiły one na nim prawie żadnego wrażenia i co gorsza... chyba go nawet rozbawiały. Ona się wściekała, a on spokojnie bez przeszkód głaskał ją tam, łapał w palce, lekko miętosił jej wargi i jeszcze na dodatek był zadowolony, że łączy przyjemne z pożytecznym. I te jego wkurzające – ciii, zaraz ci przejdzie – które sprawiało, że tym bardziej była rozjątrzona i gdyby tylko nie te impulsy przyjemności, które coraz mocniej i mocniej docierały do niej od jej muszelki, gdyby tylko nie to, jak ten widok jego silnej dłoni w tamtym jej delikatnym miejscu powodował u niej dreszcze, to pewno wyszła by już z siebie. Ale ciągle próbowała się wyrywać. Nie chciała dawać mu tej satysfakcji. Nie mogła pozwolić na to, by okazało się że ten jego sposób na uspokajanie jej to to, co działa. Niemal już udało jej się przesunąć swoją dłoń na jego drażniące je tam łapsko i robiące co chce z ...
... jej odsłoniętym wbrew jej woli wrażliwym maleństwem. Chciała go strzepnąć z siebie, ale pomimo wstydu, jej malutkie palce tylko głaskały jego paluchy, jakby wspomagając w tym bezczelnym dziele, które jej fundował. Ale dalej nie mogła dać w pełni za wygraną. Jej uda były przytrzymywane szeroko i ciągle starała się je bezsilnie zacisnąć, choć jej usiłowania były coraz rzadsze i coraz mniej zaciekłe. Jakby starała się przypomnieć mu, że to jest wbrew jej woli. Ale sama już nie wiedziała czy tak było. Niemal z zapartym tchem obserwowała jak jego palec zbliża się do jej szparki od dołu, a gdy gładził ją przez całą jej długość niemal mdlała. Poczuła od tyłu na tyłku, jak pod dżinsami jego członek prężnieje niebezpiecznie. Trochę ją to przeraziło. Przecież to był Andrzej, kolega z pracy, u którego nie mogła znieść, że dostaje więcej niż ma zasług. A teraz jeszcze na dodatek miał dostać ją? Miał sobie wejść w nią i poużywać? I była wściekła na siebie, że czując na tyłku jego szowinistyczne centrum, nie mogła opanować się, by swą naga pupą nie przejechać po nim. Była tym bardziej wściekła, że nawet kilka razy, w nocy podczas swych fantazji kilka razy zdarzyło się, że Andrzej bezczelnie na ułamek sekundy się w nich pojawił. Ale nawet wtedy była na tyle silna, by się zmusić i po wiedzieć sobie stanowczo "NIE, NIE, NIE. Temu panu dziękujemy. Tylko nie on" a potem była z siebie dumna, że jej się udało opanować. A teraz nie dość, że on głaskał ją po cipce, tak bezczelnie sobie ją sobie ...