1. Sprzedaż kontrolowana (I)


    Data: 21.03.2023, Kategorie: enf, kryminał, koledzy, policjantka, Autor: MarekDopra

    ... najpierw dla swej dłoni otwierając, to jeszcze dodatkowo to wspomnienie tych klapsów, które od niego dostawała sprawiało jej taką przyjemność. I jeszcze ta jego zadowolona, pełna pewności siebie mina dopełniały reszty. Jej oddech przyśpieszał coraz bardziej. A gdy zauważyła, że jego palec, jeżdżąc ciągle po brzegach jej warg przymierza się do wtargnięcia w nią, niemal omdlała. Jedyną pozytywną rzeczą było to, że była ubezwłasnowolniona i nie musiała ponosić pełni winy.
    
    - Już trochę spokojniejsza? – zapytał luzując dłoń na jej ustach. Agnieszka nie za bardzo mogła wydusić z siebie słowo z ciągle drażnioną szparką, w oczekiwaniu na bycie penetrowaną. Jedynie ciągle unieruchomiona siłą patrzyła w dół z przejęciem. Nic nie odpowiadała. Nie chciała się przyznawać, że jej tak dobrze, pomimo, że było to widać. Ale Andrzej nie był litościwy. – To jak? Włożyć tam...? to ulży ci bardziej... - to było perfidne. Wiedział, że się nie będzie mogła oprzeć, ale potwierdzenie oznaczało pełną akceptację jego postępowania, że to on miał rację mówiąc, że wymaga uspokojenia i że jego metoda jest tym, czego ona potrzebuje. Agnieszka ciągle była pod wpływem ciarek przechodzących całe jej ciało, gdy tak głaskał ją sobie po czubkach warg, nie wiedziała jakie słowa ma z siebie wydusić. W końcu z jej ust wydobyło się jakieś niekształtne:
    
    - N... n... Tylko... tylko troszeczkę... – skapitulowała w najbardziej niebezpośredni sposób, jaki się dało, ale już nie mogła się doczekać. Andrzejowi nie ...
    ... trzeba było powtarzać. Wsunął palec zdziwiony jak dużo tam jest wilgoci. Agnieszka czuła niemal każdy kolejny milimetr jak głęboko Andrzej w nią wnika. Była teraz jego. W tej chwili oddawała mu wszystko zalewając jego dłoń intymnymi sokami. Aż była zdziwiona jak szybko to przyszło, przyszło i trzymało. Jej biodra drgały w konwulsjach, a szparka zaciskała się na jego palcu. Chwilę tak chłonęła pełnię odczuć, których teraz doświadczała i... minęło.
    
    Czuła dalej jak jego palec wbija się w nią i wysuwa, ale ona była już po. Z jej twarzy zeszły emocje, popatrzyła na Andrzeja i najspokojniejszym tonem na jaki mogła się zdobyć, powiedziała:
    
    - Już jestem spokojna.
    
    - Ale jak to...? – zapytał nie przestając ją przewiercać. Czuła także jak ociera się penisem o jej tyłek coraz bardziej natarczywie.
    
    - No tak po prostu, czy możesz mnie już puścić? – Andrzej nie przestawał jej atakować, ale chyba stracił odrobinę rezonu. – No chyba nie chcesz mnie zgwałcić? I to na służbie? Przecież panujesz nad sobą? Czy nie za bardzo? – nie mogła się powstrzymać przed wbiciem mu szpilki za poprzednie dogryzanie jej jako osobie nie kontrolującej się w pełni – więc możesz łaskawie rozluźnić ten uścisk i zaprzestać molestowania mnie? Bo mi niewygodnie – Andrzej z miną pełną dezaprobaty i zawodu uwolnił ja w końcu i zabrał swe dłonie. – Oczywiście możesz spać tu obok w łóżku, jakoś się zmieścimy – dokończyła miłym tonem, ściągając brzegi swej koszulki w dół jak mogła najbardziej i zaciskając ...