1. Była dziewczyna mojej żony. Cz.2


    Data: 24.03.2023, Autor: Radeck

    ... gdzieś znikły, po chwili wyszły ze sklepiku z różnymi pamiątkami i drobiazgami. Śmiały się, coś tam kupiły, ale Ania nie chciała pokazać mi co.
    
    - Niespodzianka na wieczór. - Odrzekła.
    
    Wracając już ze spaceru weszły do butiku i kupiły kiecki, przymierzały od razu przy mnie, nawet ładne podobały mi się. Powiedziały, że będą miały, w czym pójść ze mną potańczyć. W restauracji dano nam ulotkę reklamującą wieczorną imprezę. Panie skomentowały to wtedy, że nie mają nic odpowiedniego, a teraz już miały.
    
    Lecz w tamten wieczór Ania myślała o czymś zupełnie innym. W pokoju stojąc za mną, Ania zapięła mi na szyi pasek z krótką smyczą mówiąc:
    
    - Dzisiejszego wieczoru będziesz naszym pieskiem.
    
    Spojrzałem na nią, co jej odbiło, chciałem zdjąć ten pasek. A ta mocno mnie pchnęła i przyłożyła smyczą w goły tyłek. Czasami w żartach dostałem od niej klapsa, ale nigdy silnego. A to mnie zabolało. Gdyby to był facet, to bym mu od razu oddał. Spojrzałem na nią.
    
    - Ani słowa, na podłogę na czworaka! - Krzyknęła.
    
    Spojrzałem na Zosię, ona z poważną miną patrzała, co będzie się dalej działo. Pomyślałem sobie - nie będę robił scen, wykonałem jej polecenie. Jedno, drugie, wymyślała różne rzeczy, żeby mnie upokorzyć. Musiałem je obie nosić na plecach, chodząc na czworakach. Na szczęście nie obie naraz. Nie mogłem się odzywać, chciałem do ubikacji, a ona szarpnęła smyczą nie pozwalając mi pójść. Gdy podniosłem jedną nogę jak pies, to wtedy dopiero mnie puściła. Byłem na podłodze, a one ...
    ... na łóżku. Zastanawiałem się, czy spać też mi każe na podłodze, jak psu. Pozwoliła mi wejść na łóżko, ale jako wierny piesek musiałem wylizać obydwie panie. To był dla mnie jedyny plus tej zabawy. Zosia była zaskoczona, ale nie sprzeciwiała się Ani, też wylizałem jej cipeczkę. Nie wolno mi jednak było ich dotknąć. One zasnęły w objęciach, a wierny piesek potulnie leżał obok nich.
    
    W nocy zdjąłem pasek z mojej szyi i schowałem go myśląc o odwecie. Rano zaczął się nowy dzień i nikt nie wspominał tej zabawy. Ania leżała jeszcze w łóżku, a Zosia chciała pójść po pieczywo. Poszedłem z nią, spotkaliśmy młodziutką sąsiadkę, panie sobie pogadały. Potem Zosia mówiła, że oni są ze Szwajcarii, nie są małżeństwem, ale z sobą są już dwa lata. Pewnie jakiś bankier pomyślałem sobie, wyglądał na takiego.
    
    Na plaży byliśmy mniej więcej w tym samym miejscu, co poprzedniego dnia. Pełna swoboda, kompletne wzajemne smarowanie się żeby nie spaliło nas słońce. To, co się działo obok, to już nas nie dziwiło. Później poszliśmy plażą spacerkiem do końca plaży nudystów, dalej była tablica i tekstylni. Postanowiliśmy, że po południu do torby zabierzemy rzeczy do ubrania i pójdziemy zobaczyć, co jest tam dalej.
    
    W południe słońce znowu tak piekło, że przyszliśmy do Hotelu. Po południu tak jak zaplanowaliśmy z plaży poszliśmy dalej plażą tekstylnych. Tam na wydmie za płotem stały przyczepy kempingowe. Przejściem pomiędzy płotami doszliśmy do ulicy, było tam więcej zagrodzonych pól kempingowych po obu ...
«12...456...11»