-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... tabliczka z napisem OTWARTE, więc wchodzi do środka. Sala zaskakuje rozmiarem. Spodziewał się czegoś znacznie mniejszego. Udaje mu się zamówić rybę z frytkami i lane piwo. Kilku znudzonych rybaków zerka na niego i odprowadza wzrokiem do stolika. Ma nadzieję, że zaraz stracą zainteresowanie. Nie jest niczym przyjemnym, czuć na sobie spojrzenia tych twardych, skrytych ludzi. Nikt tutaj nie przejmuje się zakazem palenia, co więcej, jeden z miejscowych pali ostentacyjnie fajkę. Siwy dym unosi się nad jego stolikiem jak ektoplazma. Jakby nad jego głową odbywał się zlot wszystkich przodków rybaka. Mimo wszystko, kiedy Kacper wyjmuje paczkę papierosów i wkłada jednego w usta, natychmiast pojawia się gruba barmanka. – Tu się nie pali, zakaz jest. – Wbija w niego beznamiętny wzrok. Zagadnięty w nieuprzejmy sposób, patrzy na kobietę, po czym przenosi wzrok na pozostałych gości, część z tych, którzy teraz na niego patrzą, wciąż trzyma papierosy w zaciśniętych ustach. Mężczyzna przenosi spojrzenie z powrotem na barmankę. Już otwiera usta, kiedy nagle martwe, wodniste oczy zebranych, odbierają mu ochotę do kłótni. Jest tutaj zaledwie pięć minut, nie chce zaczynać od awantur. Nie po to tutaj przyjechał. Odkłada papierosa i chowa paczkę do kieszeni. Mądra decyzja – w jego głowie odzywa się głos rozsądku. – Jeszcze napluliby ci do jedzenia, zresztą popatrz tylko na tych facetów, oni tylko czekają na pretekst. Chyba nie spodziewałeś się ciepłego przywitania, co? Tutaj nikt nie lubi ...
... przyjezdnych. Mimo wszystko gruba barmanka, przez ułamek sekundy, zerka na niego w dziwny sposób. Trwa to zbyt krótko, żeby nazwać jej wyraz twarzy, ale jest na tyle zauważalne, że zwraca na to uwagę. Kiedy na jego stoliku ląduje talerz z kolacją, długo przygląda się potrawie. Czy są na tyle małostkowi? Zostawili mu jakąś niespodziankę? Ryba wygląda mało apetycznie, frytki są rozgotowane, ale nie dostrzega nic podejrzanego. Jedzenie smakuje tak, jak wygląda. Podle. Mimo to zjada wszystko, jest głodny, poza tym, nie chce dawać im kolejnego pretekstu. Łatwo sobie wyobrazić, iż nie spodoba im się fakt, że nie smakuje mu miejscowa kuchnia. Chyba ponosi cię wyobraźnia – głos rozsądku podaje w wątpliwość jego motywację. Ponosi, nie ponosi, Kacper odsuwa talerz, płaci i wychodzi, czując na plecach ostentacyjne spojrzenia. Nawet nie dopił piwa. Tak musieli się czuć pierwsi biali w afrykańskim buszu, kiedy jeszcze jawili się miejscowym jako bogowie, albo demony. Tyle że od tamtych czasów, świat się zmienił, a ty, jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś, jesteś w nadmorskiej mieścinie, Chwałowice to nie busz – słusznie zauważa głos rozlegający się pod czaszką. Na zewnątrz ludzie z rzadka przemykają wąskimi uliczkami. To miejsce wydaje się wymarłe. Nieliczne światła padają z okien i tworzą rzadkie plamy na kocich łbach. Mężczyzna zapala papierosa. Postanawia się rozejrzeć w poszukiwaniu hotelu. Jadąc tutaj, nie przyszło mu do głowy, że może być z tym problem, jednak teraz, kiedy wręcz ...