-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... wyczuwa wrogą atmosferę miasteczka, zaczyna mieć wątpliwości. Po kilkuminutowym spacerze zauważa hotelik w trzypiętrowej kamieniczce. Wchodzi do środka i od razu kieruje się do mężczyzny stojącego w recepcji. Kacper czuje, jakby się cofnął w czasie i trafił do lat sześćdziesiątych. – Potrzebuję pokoju. – Rozpina płaszcz i sięga po portfel. – Bardzo mi przykro, ale pokoje wynajmujemy wyłącznie do osiemnastej. – Recepcjonista nie wygląda, jakby było mu przykro. – Nie rozumiem, to znaczy, że nie ma wolnych pokoi? – Nie proszę pana, są. Po prostu wynajem pokoi trwa od godziny dziewiątej rano do osiemnastej. – Pan żartuje, tak? To jakiś żart lokalnych hotelarzy? – Jego dłoń zastyga tuż przy wewnętrznej kieszeni płaszcza. – Tak zdecydowała rada miasta, hotelarze nie mają tutaj nic do powiedzenia, proszę pana. – Mężczyzna stojący za ladą, odsuwa od gościa książkę meldunkową jakby w obawie, że ten może się wpisać gwałtem i wtedy będzie musiał mu wynająć ten cholerny pokój. – Czyli chce pan powiedzieć, że dzisiaj nic z tego, ale jeśli przyjdę tutaj jutro rano, to dostanę pokój? – Ta rozmowa zaczyna przybierać coraz bardziej absurdalny charakter. – Jeśli przyjdzie pan pomiędzy dziewiątą rano a osiemnastą, to tak. Zapada cisza. Słychać czyjeś kroki na schodach prowadzących na piętro. Kacper waha się pomiędzy wszczęciem awantury a wyjściem z budynku. – Jest tutaj jakiś inny hotel? – Mały pensjonat, tyle że zasady dotyczą także jego, proszę pana. Poza ...
... sezonem meldujemy wyłącznie pomiędzy dziewiątą... – Tak, tak, słyszałem. – Przybysz wpada mu w słowo. – A w sezonie? – W sezonie, to normalnie, całą dobę. Jak wszędzie. – Recepcjonista uśmiecha się do niego. To wyuczony, służbowy uśmiech. – Chciałem tylko panu zaoszczędzić drogi do pensjonatu. – Dziękuję, bardzo pan pomocny. Wie pan, o tym? – Staram się, proszę pana. Nagle mężczyźnie przychodzi do głowy idiotyczny pomysł, jest tego świadomy, ale tonący brzytwy się chwyta. – Na waszej stronie internetowej, jest napisane, że meldujecie całą dobę. – Nasz hotel nie ma strony internetowej, proszę pana. Z pewnością zaszło jakieś nieporozumienie. – Tym razem uśmiech recepcjonisty wydaje się przebiegły i złośliwy. – Tak, pewnie ma pan rację. Musiałem coś pomieszać... – Poddaje się, ta rozmowa męczy go bardziej, niż wcześniej sądził. Zupełnie jakby naprzeciwko niego stał wampir energetyczny. – Z pewnością, proszę pana. Życzę dobrej nocy. Kacper wychodzi. Nic tu po nim. Zresztą, gdyby jeszcze raz usłyszał "proszę pana", zwymiotowałby na podłogę. Natychmiast bierze go w objęcia chłodny wiatr, pełen soli, jodu i tajemnic. Nie mając wyjścia, przechadza się koślawymi chodnikami. Ta mieścina nie przepada za tobą – to wewnętrzny głos, jego jedyny towarzysz tej nocy. – Czujesz to? Czujesz tę niechęć? Nawet kocie łby najchętniej prysnęłyby spod twoich stóp, gdyby tylko mogły. Mężczyzna zaczyna się zastanawiać, czy każdy obcy jest tutaj tak niechętnie widziany. Nie ...