-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... tym razem ignoruje ją. Miała na myśli miasteczko, a jest przekonany, że nie znajduje się w miasteczku. Czuje, że za chwilę zaśnie, zatopi się w odmętach nieświadomości, choć wcześniej zauważa coś, co go zaskakuje. Nagle tuż obok niego pojawiają się dwie kobiety. Nie rozumie, dlaczego pełzną po podłodze. Wślizgują się pod skóry, zauważa ich nagie ramiona i kształtne piersi. Są nagie? Chce coś powiedzieć, ale okazuje się, że nie panuje nad ustami. Są jak po silnym znieczuleniu u dentysty. Kobiety kładą się obok niego. Czuje wtulone w siebie ciepłe ciała. Czuje piersi i twarde sutki, ale nie tylko ustami nie może poruszać. Rękami również. Staruszka przytakuje, czy ktoś coś powiedział? Chyba nie. Pewnie tylko kiwa głową. Kobiety sprawiają wrażenie jakby już spały, a on czuje, że z ich ciał emanuje ciepło, które go przenika. Jest mu bardzo dobrze. Jego noga dotyka czegoś, nie jest pewny czego. To powinna być noga jednej z nich, ale to nie możliwe. Cokolwiek tam jest, ma wrażenie, że bardzo przypomina łuskę. Teraz on się uśmiecha. Wydaje mu się, że śpi z syrenami? Piękny sen. Wszyscy na pokład i ręce w górę. Kacper budzi się i od razu zauważa, że wszystko wróciło do normy. Czas już nie umyka, ciało jest sprawne i ma nad nim pełną władzę. Siada na swoim legowisku i rozgląda się w poszukiwaniu gospodyni. Kobieta właśnie wchodzi, niesie ze sobą talerz zupy. Chyba zupy, tak to wygląda. Podaje mu i mężczyzna bez słowa bierze się za posiłek. Właśnie sobie uświadomił, że jest ...
... cholernie głodny. Czuje gotowaną rybę. – Byłeś już na wydmach przeznaczenia? – Staruszka grzebie kijem w ogniu. – Obawiam się, że nie. – Ma wrażenie, że od wieków nie słyszał ludzkiego głosu. – Nie ma czasu do stracenia. Za dwie godziny odbędzie się ofiarowanie. To rytuał pożarcia odbywa się na wydmach i ma na celu zaspokojenie bogów. – Jakich bogów? – Nie ma czasu. Rada miasta składa im w ofierze ludzi, na przebłaganie, dziś spotka to Jagodę. Nie mogę do tego dopuścić. – Kim jest Jagoda? – Wiem, że poznałeś moją córkę. Ma na imię Jagoda. – Lola? – Być może tak na siebie mówi, – staruszka uśmiecha się smutno. – Musisz ją uratować. – Ale jak? – Spójrz na swoje ręce. Kacper podwija rękawy i ze zdumieniem wpatruje się w liczne symbole, kompletnie dla niego niezrozumiałe, które pokrywają jego skórę niemal od nadgarstków, aż po łokcie. Podnosi pytający wzrok na kobietę. – To runy, one ochronią cię przed bogami i owszem, uprzedzając twoje pytanie, zostaną z tobą na całe życie. – Czy ja wciąż śnię? Wcześniej wydawało mi się, że leżały obok mnie najprawdziwsze syreny, a teraz to. – Spogląda na runy. – Posłuchaj mnie, – staruszka ignoruje uwagę o syrenach, – byłam kiedyś opiekunką wydm i Oni wcale nie domagali się ofiar z ludzi. Wystarczały tradycyjne ofiary ze zwierząt i należna im cześć. Do czasu, kiedy w mieście pojawił się pewien człowiek. To on zabił jako pierwszy i nie miało to nic wspólnego z czcią do bogów. Zrobił to z osobistych ...