1. Po sezonie


    Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black

    ... ze sobą wciągają przewodniczącego rady miejskiej. Pozostali patrzą z szaloną fascynacją, nikt nie porusza nawet powieką. Ofiara wrzeszczy i próbuje się wyrwać ze śmiertelnego uścisku. Po chwili nie zostaje po nich żaden ślad. Nie ma już bogów i nie ma już mężczyzny.
    
    Starsza kobieta występuje na czoło grupy. Staje naprzeciwko mężczyzny i trzymanej przez niego kobiety. Chwilę patrzą na siebie, aż wreszcie kobieta przerywa ciszę.
    
    – Co zamierzasz?
    
    – Zabieram stąd Lolę, opuszczamy miasto i nikt nas nie zatrzymuje, a ja zachowuję dla siebie to, co tutaj widziałem.
    
    – Zgoda.
    
    – Jest coś jeszcze.
    
    – Co takiego?
    
    – Jest jeden człowiek, który musi zapłacić za to, co zrobił.
    
    Kobieta kiwa głową, zdając sobie sprawę, o kim mówi Kacper.
    
    – Oko za oko, ząb, za ząb. Szanuję to. O tej porze powinieneś znaleźć go w tawernie.
    
    Grupa ludzi rozstępuje się przed maszerującą dwójką. Mężczyzna ściska mocno dłoń swojej towarzyszki. Idą przed siebie, zostawiając za plecami wydmę i radę miasta. Przez dłuższą chwilę nic nie mówią. Po prostu patrzą przed siebie i milczą.
    
    – Dziękuję, że po mnie wróciłeś. – Kobieta przerywa ciszę, zerkając na niego nieśmiało.
    
    – Zawsze dotrzymuję słowa.
    
    Marsz do miasteczka zajmuje im jakieś trzydzieści minut. Kiedy wkraczają na brukowane uliczki, przechodnie przyglądają im się z zaciekawieniem, choć nikt ich nie zaczepia. Kamienice upstrzone są różnobarwnymi światłami, palącymi się w domach. Na miejscu zatrzymują się pod kamienicą, w ...
    ... której mieszka kobieta.
    
    – Zabierz tylko to, co niezbędne.
    
    – Nie będzie tego wiele... – przyznaje ze wstydem.
    
    – To bez znaczenia. Nie trać czasu. Spotkamy się w porcie, czekaj przy samochodzie.
    
    – Tym razem bądź bardziej ostrożny, ok?
    
    – Obiecuję.
    
    Mężczyzna szybkim krokiem zbliża się do parkingu w porcie. Otwiera samochód i wyjmuje ze schowka berettę. Pistolet jest chłodny, daje poczucie siły. Chowa go do kieszeni prochowca i idzie prosto do tawerny. Na miejscu wszystko wygląda jak za pierwszym razem. Kłęby dymu, kilku brodatych typów wpatrujących się ponuro w przybysza. Gruba kobieta za ladą. Jest jednak ktoś, kto interesuje mężczyznę najbardziej.
    
    – Ej, glino! – Woła do pochylającego się nad talerzem Mariana.
    
    Blondyn siedzi jakieś osiem metrów dalej. Mężczyzna patrzy, jak policjant podnosi głowę i momentalnie blednie. Chyba chce coś powiedzieć, ale nie dostaje takiej szansy. Kacper ciągnie za spust. Strzał niesie się echem po sali, rozrywa powietrze i niemal w tym samym momencie głowa blondyna odskakuje w tył. W miejscu gdzie brwi mężczyzny się zrastają, kwitnie teraz mała szkarłatna plamka. Kacper przenosi wzrok na dłoń swojej ofiary, w której ten wciąż trzyma widelec. Po kilku sekundach widelec wysuwa się z rąk trupa.
    
    Nikt z zebranych nawet nie drgnie. Mężczyzna chowa pistolet do kieszeni i spogląda na barmankę, a ta natychmiast łapie za gazetę i odnajduje w niej niezwykle interesujący artykuł. Kiedy mężczyzna przenosi wzrok na rybaków, ci natychmiast ...