-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... uśmiechnęła się pani Julia. – Zaraz, zaraz! – przerwała pani Ala – przecież mamy tu dwóch panów, niech teraz oni coś opowiedzą! Proszę, śmiało panowie – dokończyła głosem nieprzyjmującym sprzeciwu. – Tego się obawiałem – uśmiechnął się pod wąsem pan Marcjan – no dobrze, posłuchajcie... Nie zdążył jednak zacząć, bo w naszym zakątku pojawiła się bezszelestnie, jakby znikąd, piękność turnusu, córka jednej z uczestniczek, 22-letnia Lena. Wyglądała niczym postać z jednej z wcześniejszych opowieści. Długie opadające na ramiona blond-włosy, piękne błękitne oczy. Ubrana w obcisłą białoszarą z nadrukiem bluzkę, czy może z odcieniem niebieskiego, podkreślającą nienaganną figurę i niezbyt duże, ale doskonale współgrające ze szczupłą sylwetką krągłe piersi. Kształtny tyłeczek i cipkę mocno opinały krótkie spodenki, co wywoływało wrażenie, że dziewczyna wręcz kipi seksem. Jej matka pojechała na wycieczkę, a ona, co dziwne została. Choć dochodzące do nas z zewnątrz odgłosy ulewnego deszczu świadczyły, że raczej wybrała dobrze. Na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie miłej i trochę nieśmiałej. O ile pierwsze raczej było prawdą, drugie było mylące. Dała się poznać jako osoba pewna siebie, wiedząca czego chce, wręcz ocierająca się o arogancję. Jeśli się nie mylę była taką osobą, która gdy już coś postanowi, twardo dąży do celu i zwykle go osiąga. W dzisiejszych czasach to pożyteczna cecha. To jednak tylko moje wrażenie. – Mogę się przysiąść? – zapytała, uroczo się uśmiechając i ...
... nie czekając na odpowiedź zajęła ostatni wolny fotel. – My tu poruszamy sprawy dla dorosłych – fuknęła jakby z nutą zazdrości pani Marysia. – Ale ja mam dwadzieścia dwa lata – odparowała zdziwiona Lena. – Niech zostanie – wtrąciłem pojednawczo – może też coś ciekawego nam opowie – i aby uniknąć dalszych słownych przepychanek, szybko dodałem – panie Marcjanie proszę. Pan Marcjan po wzięciu głębokiego oddechu kontynuował przerwaną wejściem Leny historię a właściwie dopiero ją rozpoczynał. – Jak byłem nastolatkiem kumplowałem się z pewnym chłopakiem. Zwykle ja przesiadywałem u niego, rzadziej odwrotnie. Powód był prozaiczny. Do domu ze szkoły wracaliśmy w tym samym kierunku, ale on mieszkał znaczniej bliżej. Ja miałem dalej, ot i cała tajemnica. Może nie cała – pan Marcjan uśmiechnął się pod wąsem – był jeszcze jeden powód. Pani Magda – w tym momencie pan Marcjan ledwo dostrzegalnie westchnął – mama kolegi, która była, nie ma co ukrywać, „apetyczną babką”. Miała 36 lat i była, można powiedzieć, nietypową mamą. Żywiołowa, czasami ubierała się w obcisłe dżinsy, a figury to mogła jej pozazdrościć niejedna nastolatka, z wyjątkiem pani Leny z pewnością – zwrócił się z uśmiechem do przybyłego niedawno dziewczęcia, które to odwzajemniło uśmiech, a pan Marcjan kontynuował historię: – Żywiołowa i bezpośrednia, zdarzało się jej w ramach kary, takiej z przymrużeniem oka, klepnąć po tyłku nie tylko syna, ale i mnie. W sumie, gdyby nie wiek mogłaby być niezłą kumpelą. Może ze ...