1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... krótka.
    
    – Jak wszyscy to wszyscy – odezwała się tym razem zdecydowanym głosem pani Jola.
    
    Spojrzałem na Lenkę. Patrzyła na mnie z wyraźnym zaciekawieniem, nie mogąc doczekać się nowej opowieści. Nie było wyjścia. Musiałam zacząć.
    
    – Miałem wówczas dopiero co osiemnaście lat. Najpierw cofnę jednak się trochę w czasie. Od zawsze można powiedzieć, czyli od dziecka mnie i moją kuzynkę Julię, będącą córką młodszej siostry mamy, łączyła jakaś szczególna więź. Między nami były nieco ponad dwa lata różnicy wieku. Niestety mieszkała daleko od nas, więc zwykle widywaliśmy się raz w roku, w wakacje, jechałem tam z rodzicami, którzy spędzali tydzień lub dwa, a ja zostawałem dłużej, zwykle na miesiąc. Kiedyś, już nie wiadomo jak to się stało, ale ktoś użył wobec Julii określenia „kuzyneczka” i tak już zostało. Na co dzień zwracałem się do niej właśnie w ten sposób. U cioci byliśmy wychowywani jak zwykłe rodzeństwo. Razem byliśmy kąpani, nie wstydziliśmy się swojej nagości, dzięki temu i dzięki kuzyneczce od zawsze wiedziałem jak wygląda dziewczęce ciało. Oczywiście jak weszliśmy w okres dojrzewania o wspólnych kąpielach mowy nie było, ale nagą kuzyneczkę widywałem. Na przykład, gdy przebierała się do snu albo ubierała rano, robiła to przy mnie bez skrępowania i odwrotnie. Po prostu od dziecka tak było i traktowaliśmy to jako coś zupełnie naturalnego. Dziewczyna to była dziewczyna, a Julia to była Julia. Był lipiec, miałem wtedy już siedemnaście lat, a kuzyneczka czternaście i nie ...
    ... mogłem doczekać się spotkania. Wieść niosła, że kuzyneczka wyładniała, co potwierdzało zdjęcie, jednak czarno-białe i sprzed pół roku, z jej czternastych urodzin. W dodatku było na nim widać praktycznie tylko głowę kuzyneczki więc nie do końca odzwierciedlało rzeczywistość. Niestety, tak się złożyło, że dosłownie na trzy dni przed wyjazdem moja noga trafiła do gipsu. Musiałem zostać w domu i z odwiedzin nici. Byłem niepocieszony, ale co się odwlecze... Minął kolejny rok i tym razem to kuzyneczka z rodziną miała nas odwiedzić. Niestety radość spotkania psuła wiadomość, że kuzyneczka wraz z rodzicami na jesieni wyjeżdża do USA (mamy tam rodzinę), prawdopodobnie na stałe. Słuchy na ten temat chodziły już od jakiegoś czasu, ale teraz stało się to faktem. Nie chciałem jednak o tym myśleć, cieszyłem się, że wreszcie po dwóch latach ponownie spotkam się z Julią. Gdy przyjechali, moi rodzice wyszli na przywitanie. Ja też, ale stanąłem trochę z tyłu. Nie lubiłem tych rodzinnych powitań, buziaków i takich tam powiedzonek: „jak się masz”, „chyba zmężniałeś”, „a gdzie twoja dziewczyna”, i te de i te pe. Julia wysiadła ostatnia, a ja omal nie oślepłem, taki blask bił od kuzyneczki. W niczym nie przypominała tej dziewczynki, którą widziałem ostatnio. Wtedy była płaska jak deska, a teraz cudownie zarysowane biodra, nienaganny tyłeczek i te prężące się pod materiałem koszulki piersi... – wzorem pana Marcjana dla lepszego efektu zawiesiłem na moment głos – wypisz wymaluj jak u pani Lenki.
    
    – ...
«12...212223...61»