-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... sam nie wiem czemu, chyba aby sprawić jej przyjemność. Kuzynka nic nie odpowiedziała, za to łypnęła z zalotnym uśmiechem. A może ten zalotny uśmiech był tylko złudzeniem, grą światła, cieniem lampy przeświecającej przez koronę mijanego drzewa? Nie wiem. Następna mijana przez nas uliczna lampa już niedaleko naszego domu nie świeciła a dodatkowy mrok tworzyło rosnące przy niej drzewo. Kuzynka raptownie zatrzymała się, a ja wraz z nią. – – powiedziała to jakoś inaczej niż zwykle. Dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się, że powiedziała to tak jakby chciała dać mi jakiś prezent, ale nie była pewna czy mi się spodoba. Nie miałem jednak czasu do namysłu, bo kuzynka nie czekając na moją odpowiedź zaczęła powoli unosić minispódniczkę. Patrzyłem na ten spektakl jak zahipnotyzowany. Niestety, jak wspomniałem zatrzymaliśmy się w bardzo zaciemnionym miejscu, w którym niewiele, bardzo niewiele było widać. – – szepnąłem bardzo cicho, jakbym obawiał się spłoszyć mrok, który nas otaczał. – – równie cicho odszepnęła. Ujęła moją dłoń i położyła sobie na majteczkach, przesuwając bardzo powoli moje palce po swoim łonie, od góry w dół, aż dotknęły ud. Poczułem ciepło, ale nie było to takie zwykłe ciepło. Było w nim coś więcej, młodzieńcza namiętność, miłość, życie. Nie byłem w stanie do końca zdefiniować tego zjawiskowego uczucia, które mnie ogarnęło w jednej chwili. Serce mi przyspieszyło a niespodziewany dreszcz przeszył całe ciało. – – zapytała. – – ...
... Szeptaliśmy do siebie. Mimo emocji starałem się nadać swojemu głosowi obojętny ton. Zaraz potem ujęła moją drugą dłoń i obie skierowała z swój tyłeczek. Lekko, delikatnie, z niedowierzaniem, jakby obawiając się uszkodzić kruchą dziewczynę, przesuwałem palce, a materiał majtek przyjemnie łaskotał moje opuszki palców. Spojrzałem na jej twarz, w skrzące się piękne niebieskie oczy, w których zdawała się mieścić głębia całego wszechświata. W słabym świetle zobaczyłem zupełnie inną osobę. Przede mną stała zwykła dziewczyna, nawet nie tyle piękna, choć emanowała pięknem zewnętrznym, to również, ile przede wszystkim pięknem wewnętrznym, rozświetlającym mrok, pięknem, którego wcześniej nie dostrzegałem lub nie potrafiłem dostrzec, chociaż chyba przeczuwanym. Już nie widziałem kuzynki, widziałem Julię, zupełnie zwykłą, ale na swój sposób cudowną dziewczynę, taką, jaką od zawsze chciałem mieć. – – szepnęła. – – odpowiedziałem równie cicho. Realność świata zniknęła. Wydało mi się, że w magiczny sposób przeniosłem się do baśni. Byłem tylko ja i Julia. Przeniosłem ręce wyżej. Patrzyliśmy sobie w oczy, przesuwałem cały czas delikatnie palce po jej plecach, biodrach, a dziewczyna zdawała się drżeć, chociaż noc była ciepła. Nagle zrobiłem coś, zupełnie nie zastawiając się, wręcz instynktownie. Nie odrywając wzroku lekko się przybliżyłem. Dotknąłem jej ust swoimi. Zaraz potem to delikatne muśniecie ust zaczęło zamieniać się w bardziej intensywny pocałunek. Wysunąłem odrobinę ...