1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... niemal niewidoczną furtkę do innego świata, tajemniczej, niemal baśniowej, wilgotnej krainy rozkosznej przyjemności. Wszystko to razem łączyło się w jakiś niezwykły, trudny do pojęcia, harmonijny sposób, w jedną cudowną postać. Miałem wrażenie, gdy tak na mnie patrzyła, że chce mnie w jakiś szczególny sposób zapamiętać. Ostatecznie założyła koszulkę.
    
    –
    
    – jeszcze powiedziała zadowolona, zanim z uśmiechem odwróciła się i podbiegła do drzwi w samej koszulce, a ja miałem wrażenie, że ten jej uśmiech pozostał przy moim łóżku.
    
    –
    
    – syknąłem za nią.
    
    Zawróciła, podbiegła do łóżka klękając tuż przy nim.
    
    –
    
    – usłyszałem.
    
    Dostałem jeszcze szybkiego buziaka w policzek, zanim zerwała się, tym razem podchodząc, a nie podbiegając do drzwi pokoju.
    
    –
    
    – powiedziałem, wstając z łóżka –
    
    Wyjrzałem ostrożnie. Nikogo nie było. Za to na swoich genitaliach poczułem delikatny dotyk dziewczęcej ręki.
    
    –
    
    – szepnąłem jej do ucha.
    
    Tylko spojrzała na mnie śmiejącymi się oczami, ukazując rządek białych zębów a ja kładąc rękę na jej gołym tyłeczku delikatnie wypchnąłem kuzyneczkę za drzwi.
    
    Następnego... a właściwie nadal tego samego dnia kuzyneczka, im bliżej było do wyjazdu, tym bardziej robiła się markotna. W trakcie obiadu poprzedzającego wyjazd prawie się już nie odzywała. Przy pożegnaniu i mnie zrobiło się markotno. Wszak za kilka tygodni kuzyneczka z rodzicami będzie w USA i nie wiadomo kiedy ponownie uda nam się spotkać ze sobą. Gdy podeszła do mnie pożegnać ...
    ... się, spojrzałem jej w oczy. Zwykle jasne, z odcieniem błękitu, wesołe, można było odnieść wrażenie śmiejące się oczy Julii teraz były smutne a w ich kącikach czaiły się łzy. Przytuliła się mocno, po raz ostatni rozpłaszczając na mnie swoje krągłości. Też przytuliłem ją mocno, mocniej niż zazwyczaj. Wymieniliśmy „oficjalne” pożegnalne buziaki, a Julia zdążyła jeszcze szepnąć mi do ucha „nie zapomnę”. Ostatni raz z bliska spojrzała mi w oczy. Wtedy dostrzegłem spływającą po policzku łzę. Kilka minut potem odjechała z rodzicami. Nie jestem pewny, co miała na myśli, mówiąc „nie zapomnę”, bo raczej nie chodziło o mnie. Przecież całkowicie nie zrywaliśmy kontaktów. Może ten moment, kiedy przyszła w nocy do mojego pokoju, może cały ostatni wieczór, a może te wszystkie nasze coroczne spotkania? Czułem smutek, jakąś pustkę, czułem, że coś się zmieniło, przez moment zrobiło się chłodniej, aż ciarki przeszły mi po plecach. Coś oboje straciliśmy, pomimo że przecież widywaliśmy się tylko przez miesiąc raz w roku. Teraz będzie już inaczej, miałem tego świadomość i widziałem to w jej oczach. Co wypełni lukę po naszych letnich spotkaniach?
    
    Następnego dnia humor nieco poprawił mi kumpel przypadkowo spotkany na mieście. Przytoczę rozmowę, bo ciekawa:
    
    –
    
    – zapytał.
    
    –
    
    – Udałem, że nie rozumiem chcąc bardziej pociągnąć go za język.
    
    –
    
    –
    
    –
    
    –
    
    –
    
    – Złapał się za głowę.
    
    Taka to była moja kuzyneczka i takie to wrażenie sprawiała, diablica jedna – zakończyłem efektownie ...
«12...323334...61»